Inne

PENTA Sports triumfuje w Leicester. Ekipa...

Wczorajsza porażka z niemieckim BIG jasno pokazała, w jak głębokim kryzysie znajdują się zawodnicy Virtus.pro. To już nie potknięcia w spotkaniach z ekipami okopującymi szczyty światowych rankingów. Najlepsza drużyna z Polski ma od jakiegoś czasu problemy ze znacznie mniej doświadczonymi, utytułowanymi – i chyba można zaryzykować – również mniej utalentowanymi zawodnikami. Dzisiejsze spotkanie z PENTA Sports miało być ich powrotem na dobre tory. Przecież zgrupowali się w końcu na bootcampie, a stawka konfrontacji nie jest błaha. Pozostania w kolejnym sezonie ESL Pro League się tak po prostu nie ignoruje. Nadzieje fanów „Złotej piątki” były jednak złudne. Tak źle grającego VP nie widzieliśmy od dawna.

PENTA Sports uległa wczoraj HellRaisers. Międzynarodowy skład z Pawłem ‘innocentem’ Mockiem na czele nie miał wówczas wiele do powiedzenia. Zmęczeni po powrocie z Wielkiej Brytanii gracze nie tylko udowodnili jednak, że z HR zaliczyli zwykłe potknięcie. Oni wręcz upokorzyli jedną z najlepszych sekcji globu. A – co ciekawe – przeróżne klasyfikacje nie uwzględniają ich nawet w czołowej dwudziestce świata. I teraz trudno ocenić, czy bardzo pewny triumf – zarówno na Inferno, jak i Train 16:7 – to zwiastun tworzenia się nowej, europejskiej potęgi, czy kolejny znak na drodze ku upadkowi legendarnego zespołu Filipa ‘NEO’ Kubskiego. A może jedno i drugie?

Virtus.pro 0:2 PENTA Sports
Inferno 7:16; Train 7:16

Pewników jednak nie brakuje. Virtus.pro nie wystąpi bowiem w szóstym sezonie ESL Pro League. Swojej szansy na powrót do siódmej edycji formacja znad Wisły szukać będzie w rozgrywkach ESEA Premier razem z m.in. Team Kinguin czy PRIDE. Ostatnią szansą na to, byśmy zobaczyli w EPL choćby jednego Polaka jest teraz właśnie PENTA. Jeśli kadra innocenta zwycięży kolejny pojedynek barażowy, przywita się z ligą profesjonalistów. I trzeba powiedzieć jasno – w tym momencie zasługiwałaby na to zdecydowanie bardziej niż spółka Jarosława ‘pashyBicepsa’ Jarząbkowskiego.