Dotkliwy upadek legendy. Ninjas in Pyjamas w agonii

E-sport
Dotkliwy upadek legendy. Ninjas in Pyjamas w agonii
fot. ESL

- Co się z nami stało, przyjacielu? – pyta bezradny Jarosław ‘pashaBiceps’ Jarząbkowski Christophera ‘GeT_RiGhTa’ Alesunda, zamieszczając w sieci po kolejnej z rzędu porażce ich wspólne zdjęcie. – Będzie dobrze, nic w tym nowego, że czasem upadamy – słyszymy od Szweda. A potem odbyły się kwalifikacje do europejskiego PGL Minora…

I być może nie opublikowano w sieci lepszego komentarza odnośnie tego, co dzieje się ostatnio z Virtus.pro i Ninjas in Pyjamas. Krótko, dosadnie i w punkt. Bo sprawa nie dotyczy samych zespołów, ale i zawodników. A może szczególnie zawodników? Pasha i GeT_RiGhT. Postaci ikoniczne, które na uznanie pracują od czasów Counter-Strike’a 1.6, a teraz wzajemnie obserwują, jak ich zawodowy dobytek pokrywa się plamami. O ile jednak w przypadku Jarząbkowskiego i jego drużyny problemy z formą narastają od kilku tygodni, o tyle kryzys Ninjas in Pyjamas nieprzetrwanie ciągnie się od zeszłego roku. Nieudane kwalifikacje na staro kontynentalnego Minora i uznanie Alesunda za najgorszego zawodnika rozgrywek trudno traktować więc jako kolejne potknięcie. To raczej wymowny symbol. Symbol końca pewnej ery i bolesnego upadku. Upadku legendy.

 

A klęski wielkich bolą przecież najbardziej. Uderzają zarówno w młodych zapaleńców, jak i esportowych dinozaurów. Historia NiP-u jako marki sięga przecież 2000 roku i związana jest z kultowymi nazwiskami pokroju Emila ‘HeatoNa’ Christensena i Abdisamada ‘SpawNa’ Mohameda czy z zaciętym, emocjonującym finałem World Cyber Games 2006 w Monzie – dla starszych fanów „Złotej piątki” bezsprzecznie jednym z najcieplej wspominanych pojedynków z udziałem G5. A potem – po zawirowaniach i zakończeniu działalności – NiP powrócił, by zawojować scenę Counter-Strike’a: Global Offensive. I zrobił to w książkowym stylu, opierając swoją kadrę o ogromnie utalentowanych GeT_RiGhTa i Patrika ‘f0resta’ Lindberga.

 

„Współczesnego CS-a” podzielić możemy przecież na okresy dominacji kilku formacji. I na tej osi czasu logo Ninjas in Pyjamas zaznaczyło swoją obecność bezpardonowo. Rok 2012 i 2013 dosłownie wybrukowany był wygranymi przez nich turniejami. Szyje zawodników wręcz uginały się od złotych medali. Ustanowiony przez nich rekord 87 wygranych map z rzędu imponuje do dziś. O podopiecznych Björna ‘THREATa’ Persa nie bez powodu mówiło się jak o najlepszej drużynie nie tylko Szwecji, ale i świata. Na pięciu pierwszych Majorach walczyli o triumf w finałach. Udało się podczas ESL One 2014 w Kolonii. Innym razem stanęli na najniższym stopniu podium. Ich obecność na turniejach najwyższej rangi była wręcz obowiązkowa. Były ich stałymi bywalcami. Do zeszłego ELEAGUE Majora w Atlancie…

 

Ogromne problemy NiP-u widoczne były na długo przed ESL One 2016 w Kolonii, ale to właśnie na tych zawodach „Ninje” utraciły status legend. O udział w kolejnym Majorze miały walczyć więc w kwalifikacjach. Kto by się jednak spodziewał, że tak utytułowana i doświadczona ekipa nie zdoła przedrzeć się przez fazę eliminacyjną, w ostatecznym meczu dając się zmiażdżyć niemal anonimowemu Vega Squadron? To było wydarzenie bez precedensu. I chyba najbardziej bolesny dowód na to, że polityka zmian w zespole szwankuje, a sami reprezentanci problemów najwyraźniej szukają w złych miejscach. Zresztą, wszystkie turnieje od Intel Extreme Masters XI – Oakland i finałów drugiego sezonu StarLadder i-League StarSeries to dla Skandynawów jedno wielkie pasmo niepowodzeń. Seria porażek, która swą kulminacje miała we wczorajszym turnieju eliminacyjnym do europejskiego Minora. Bezradność NiP-u poskutkowała tym, że po raz drugi z rzędu – i w całej historii CS:GO! – nie pojawi się na Majorze…

 

- Kiedyś byli najlepsi, a dziś ciężko powiedzieć, że należą nawet do pięciu czołowych zespołów w swoim kraju – mówi naszej redakcji Sebastian ‘dark’ Babiński, aktywny gracz Venatores i analityk podczas licznych transmisji na żywo. – Swego czasu każdy marzył, żeby grać z tymi zawodnikami, dla tej drużyny, a aktualnie obawiam się, że draken, który jest młodym talentem, może się wypalić i mieć do siebie żal, że podjął decyzję o występach w NiP – dodaje, nie stroniąc od mocnych słów.

 

 

fot. ESL

 

Babiński zapytany o to, co właściwie stało się ze Szwedami, nie odpowiada jednoznacznie: -  Być może Szwedzi nie przykładają się do gry już w takim samym stopniu jak kiedyś, być może konkurencja dookoła stała się zbyt duża i nie są w stanie poradzić sobie z coraz bardziej wymagającymi przeciwnikami, a może po prostu to najzwyklejsze zmęczenie materiału? To jednak tylko kilka pytań, na które trudno znaleźć odpowiedzi. Jak uważa sam dark: - Niektórzy gracze się po prostu wypalili i nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Nie wygląda też na to, żeby starali się coś z tym faktem zrobić.  Stawiają na niesprawdzający się zwyczaj, który co jakiś czas powraca w ich szeregi, czyli wymianę jednego zawodnika. Reprezentant Venatores dziwi się dalej, że: - Kiedy byli w stanie wyśrubować rekord, grali z najgorszym zawodnikiem na papierze – fifflarenem. Później zaczęli się pojawiać strzelcy, których znaliśmy bardziej od strony skillowej i za każdym razem dawali oni sobie znakomicie radę, nigdy nie będąc najsłabszym ogniwem. Ale historia kończyła się tak samo. Zostawała czwórka, która z roku na rok zalicza regres. Co gorsza, nie widać u niej nawet próby poprawy.

 

Czyżby problem tkwił więc w trzonie zespołu – m.in. wspomnianym na początku Alesundzie? Nie da się ukryć, że ostatnie wyniki nie stoją za podstawową czwórką sekcji. Przez ostatnie trzy miesiące żaden z filarów zespołu nie osiągnął średniego ratingu powyżej 1.00. Najbardziej widoczny jest jednak spadek formy GeT_RiGhTa. Babiński nie przebiera zresztą w słowach: - To zawodnik, który jako gracz stacza się niesamowicie – komentuje, podpierając się jego występem w omawianych wcześniej kwalifikacjach. I zastanawia się, czy najlepszym remedium na bóle Szwedów, nie byłyby popularne w ich kraju roszady z innymi ekipami: - Być może NiP powinno się w końcu przemieszać z fnatic, zaznać świeżości i – kto wie – ponownie pojawić się na szczycie.

 

- Jesteśmy świadkami upadku wielkiego zespołu, zastanawia mnie tylko jak długo ta smutna historia będzie się toczyła na naszych oczach i czy legendy staną jeszcze na nogi – trafnie, aczkolwiek daleko od optymizmu dodaje Babiński. Grzegorz Markowski śpiewał, że „trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym”. Dla f0resta i GeT_RiGhTa – po Wiktorze ‘TaZie’ Wojtasie i Filipie ‘NEO’ Kubskim – najbardziej doświadczonym duecie na scenie, na to już zdecydowanie za późno. Teraz przed nimi trudny wybór. Wybór między próbą odbudowy swojej legendy a odwieszeniem myszki na kołek. Nie ma jednak wątpliwości, że – jak mówi dark: - Koniec kariery w takim stylu to chyba najgorsze, co może spotkać Patrika i Christophera.

Szymon Groenke, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze