Fenerbahce zagra z Olympiakosem w finale Euroligi

Koszykówka
Fenerbahce zagra z Olympiakosem w finale Euroligi
fot.PAP/EPA

Koszykarze Fenerbahce Stambuł pokonali w półfinale najlepszy zespół sezonu zasadniczego Real Madryt 84:75 i awansowali do niedzielnego finału Euroligi. Zmierzą się w nim z Olympiakosem Pireus, który był lepszy od CSKA Moskwa (82:78).

Do sukcesu zespół Zeljko Obradovica, który wygrywał Euroligę już osiem razy z czterema klubami, poprowadził amerykański środkowy Ekpe Udoh. Był bliski triple-double - uzyskał 18 pkt (trafił osiem z 12 prób za dwa i obydwa rzuty wolne), 12 zbiórek i osiem asyst.

 

Real, najbardziej utytułowany, dziewięciokrotny triumfator Euroligi (1964, 1965, 1967, 1968, 1974, 1978, 1980, 1995, 2015), nie miał wielu argumentów w starciu z Fenerbahce, ubiegłorocznym finalistą. Gospodarze wygrali zdecydowanie walkę pod tablicami 33:21, mieli 24 asysty przy 14 "Królewskich" oraz 60 procent skuteczności rzutów za dwa punkty, przy zaledwie 42 proc. Hiszpanów.

 

W pierwszym półfinale siedmiokrotny zwycięzca i obrońca tytułu CSKA Moskwa przegrał w końcówce z Olympiakosem 78:82. Grecki zespół realizuje jak na razie scenariusz z 2013 roku - wówczas w ćwierćfinale, tak jak w tym sezonie, pokonał 3-2 Anadolu Efes Stambuł, zaś w półfinale Euroligi właśnie CSKA. Kolejnym krokiem był triumf w finale nad Realem Madryt. Tym razem rywalem Olympiakosu będzie klub z Turcji.

 

Przed rokiem w finale w Berlinie CSKA pokonał Fenerbahce 101:96 po dogrywce. Obradovic po raz trzeci z rzędu poprowadził turecki klub do finału Final Four. Serb zdobył pięć tytułów z Panathinaikosem Ateny (2000, 2002, 2007, 2009, 2011) w ciągu trzynastu lat pracy (1999-2012), ponadto z Partizanem Belgrad w wieku 32 lat (1992), z Joventutem Badalona (1994) i... Realem (1995).

 

W tegorocznym ćwierćfinale dawny szkoleniowiec "Koniczynek" nie miał sentymentów i odprawił grecki klub 3-0.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze