Smarzek: jesteśmy tu po to, by awansować

Siatkówka
Smarzek: jesteśmy tu po to, by awansować
fot. Cyfra Sport

"Nie ma żadnych kalkulacji. Gramy tylko o awans" - przyznała atakująca kadry siatkarek Malwina Smarzek przed dwoma ostatnimi meczami w rozgrywanym w Warszawie turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw świata. Biało-czerwone zmierzą się w nich z Czeszkami i Serbkami.

Zwycięstwo nad Czeszkami w sobotę zapewniłoby Polkom nie tylko drugie miejsce w tabeli, gwarantujące występ w turnieju barażowym, ale również otworzyło możliwość bezpośredniego awansu do MŚ. Jego losy rozstrzygnęłyby się wtedy w spotkaniu z Serbkami, wicemistrzyniami olimpijskimi z Rio de Janeiro, które w Warszawie nie grają w optymalnym składzie.

 

"Fajnie, że spotykamy się z nimi na końcu turnieju. Presja będzie nieco mniejsza, a my z meczu na mecz gramy coraz pewniej. Na pewno jednak, żeby je pokonać, musimy dać z siebie 120 procent" - powiedziała Smarzek.

 

Biało-czerwone ostatni raz wystąpiły w światowym czempionacie w 2010 roku. Z tamtego składu w zespole grają tylko Joanna Wołosz i Berenika Tomsia. Zarówno one, jak i ich nieco młodsze koleżanki bardzo chciałby znów rywalizować z najlepszymi.

 

"Dla mnie wszystkie spotkania w turnieju są naprawdę bardzo, bardzo ważne i przeżywam je tak, że czasem nie mogę spać. Po meczu ze Słowacją zasnęłam chyba dopiero po 2 w nocy. Dlatego te kilka chwil wolnego w dniu przerwy w zawodach przeznaczę na sen i regenerację. Nie ma mowy o żadnych rozrywkach, co najwyżej mała kawa z koleżanką i to co najwyżej w hotelu" - wspomniała 20-letnia Smarzek.

 

Ostrożniejszy w zapowiedziach jest trener biało-czerwonych Jacek Nawrocki. Choć jego podopieczne wygrały wszystkie trzy dotychczasowe mecze w turnieju, to zdaje on sobie sprawę, że dopiero dwa ostatnie dni zawodów będą prawdziwym sprawdzianem formy.

 

"Nie określamy żadnych celów wynikowych. Zespół jest ciągle w rozwoju i w każdym meczu walczymy o poprawę naszej gry. Nie zaprzeczam jednak, że podzielam ambicję dziewczyn" - powiedział Nawrocki na piątkowej konferencji prasowej.

 

Tłumaczył również dlaczego w kolejnych spotkaniach dokonywał wielu zmian.

 

"Drużyna jest w budowie i trudno jest zamknąć wyjściowy skład, choć mam już w głowię szóstkę na kolejne mecze. Czasem zmieniamy pewne pozycje, co związane jest ze stylem gry rywala oraz dyspozycją poszczególnych zawodniczek. W naszej grze wyróżnić trzeba blok i zagrywkę. Te elementy ćwiczyliśmy najwięcej i to widać" - dodał selekcjoner.

 

Skupione na grze Polki nie będą zatem miały szans na to, aby w wolny od meczów piątek spotkać się na mieście ze swoimi dotychczasowymi rywalkami. Słowaczki bowiem wspólnie z trenerem wybierają się na Stare Miasto, Islandki liczą, że uda im się zrobić zakupy, a Cypryjki planują spacer po Łazienkach Królewskich i wzdłuż nadwiślańskich bulwarów wśród niespotykanie dla nich soczystej, żywej zieleni.

 

Po trzech dniach rywalizacji Polki razem z Serbkami mają na koncie komplet zwycięstw i punktów. W tabeli prowadzą jednak zawodniczki z Bałkanów, które nie straciły jeszcze seta. Trzecie miejsce zajmują Czeszki, a czwarte są Słowaczki. Tabele zamykają Islandia i Cypr, które przegrały wszystkie mecze.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze