Szwed wrócił do oktagonu po wrześniowej wygranej z Janem Błachowiczem w Hamburgu. Tym razem zmierzył się w stolicy swojego kraju z "dwójką" rankingu wagi półciężkiej Gloverem Teixeirą. Trzeba przyznać, że w trakcie tej walki nie było widać, że obu zawodników dzieli tylko jedna pozycja (Gustafsson jest pierwszy), bo karty rozdawał tylko ulubieniec gospodarzy.

Gustafsson zaprezentował fenomenalną dyspozycję stójkową, raz po raz rozbijając rywala niesamowitymi seriami i morderczymi podbródkowymi. To właśnie tak zakończył walkę w piątej rundzie, bo do tej Brazylijczyk jakimś cudem wstawał i nie stracił nadziei na ciągle wywieranie presji. Szwed trzy razy z rzędu trafił prosto w szczękę przeciwnika podbródkowym, a następnie powalił go na deski prawym sierpowym. Sędzia od razu przerwał walkę.

Po ogłoszeniu werdyktu Gustafsson niespodziewanie oświadczył się swojej partnerce Moi, która w maju urodziła mu córkę Avę. Po reakcji zaskoczonej kobiety było widać, że się zgodziła!