Liga Mistrzów: Real o obronę trofeum z Juventusem

Piłka nożna
Liga Mistrzów: Real o obronę trofeum z Juventusem
fot. PAP

Real Madryt może w sobotę zostać pierwszym w historii piłkarskiej Ligi Mistrzów klubem, który triumfuje w tych rozgrywkach w dwóch kolejnych edycjach. Obrońcy trofeum zmierzą się o 20.45 w Cardiff z Juventusem Turyn. Będzie to pojedynek mistrzów Hiszpanii i Włoch.

Od 1992 roku, kiedy rozgrywki odbywają się w znanym obecnie formacie, triumf odniosło 13 różnych klubów - w tym pięciokrotnie Real, najbardziej utytułowany zespół Champions League i rywalizacji o Puchar Europy w ogóle. Jednak nikomu nie udało się to rok po roku.

 

"Królewscy" nie są jednak jedynymi obrońcami trofeum, którzy dotarli do finału. Wcześniej dokonały tego to AC Milan, Ajax Amsterdam, Manchester United i... Juventus. Wszystkie te zespoły przegrały jednak decydujące mecze. Real, który jesienią w fazie grupowej był lepszy m.in. od Legii Warszawa, będzie chciał przełamać tę regułę.

 

Trudno wskazać faworyta sobotniego finału, ale historia pokazała, że to Real lepiej niż Juventus spisuje się w finałowych bojach o najcenniejsze klubowe trofeum na Starym Kontynencie. Z 14 podejść 11 okazało się skutecznych, natomiast "Starej Damie" udało się to tylko dwa razy w ośmiu próbach.

 

Co więcej, w ostatnich 25 latach, jeśli Real dotarł do finału, za każdym razem zwyciężył. Juventus również grał w tym przedziale czasowym o trofeum pięć razy, ale wygrać zdołał tylko raz - w 1996 roku.

 

- Liga Mistrzów to bardzo wymagające rozgrywki, na sukces trzeba pracować codziennie. Real ma bardzo udany sezon, broni trofeum, więc wie, jak się gra mecze o taką stawkę - przyznał pomocnik Juventusu Miralem Pjanic.

 

Bośniak rozgrywa swój pierwszy sezon w barwach turyńczyków, wcześniej był piłkarzem Romy. Z nowym klubem już wywalczył mistrzostwo i zdobył Puchar Włoch.

 

- Mamy już dwa trofea i... nadzieję na trzecie. Zadanie jest jeszcze trudniejsze, ale zespołowi nie brakuje pewności siebie. Wierzymy, że nas na to stać - zapewnił 27-letni zawodnik.

 

Trener Massimiliano Allegri przestrzega przed zbyt dużymi oczekiwaniami.

 

- Trzeba być optymistą, ale to wcale nie znaczy, że Juventus jest faworytem. Real jest fantastyczny, miał wyjątkowy sezon, którego mu gratuluję - mówił włoski szkoleniowiec.

 

Real ma szansę zakończyć sezon z mistrzostwem kraju i triumfem w Pucharze Europy po raz pierwszy od 1958 roku. Ojcem sukcesu "Królewskich" jest były piłkarz tego klubu Zinedine Zidane. Francuz również nie widzi swojego zespołu w roli faworyta.

 

- To jest finał, zagrają w nim dwie najlepsze drużyny, mistrzowie swoich lig. To będzie niezwykle ciekawe i dobre widowisko - uważa.

 

Zidane przejął zespół mniej niż półtora roku temu, a już wywalczył cztery trofea: wygrał Ligę Mistrzów 2015/16, zdobył Superpuchar Europy, zwyciężył w klubowych mistrzostwach świata, a w maju dołożył do tego jeszcze triumf w hiszpańskiej ekstraklasie.

 

- Myślę, że nie mógł sobie wymarzyć lepszego początku trenerskiej kariery. Nawet po tym, co osiągnął jako zawodnik, i czego teraz dokonuje jako szkoleniowiec, pozostaje przede wszystkim człowiekiem - powiedział jego rodak i podopieczny w Realu Raphael Varane.

 

Duże zasługi Zidane'owi przypisuje także największy gwiazdor zespołu Cristiano Ronaldo.

 

- Bardzo inteligentnie zarządza drużyną. Wyniki mówią same za siebie. W lidze wyprzedziliśmy jedną z najlepszych drużyn na świecie - Barcelonę. Końcówka sezonu jest dla mnie spektakularna, znacznie lepsza niż w ubiegłych latach. Z pomocą trenera przygotowałem się do niej rozsądniej - podkreślił Portugalczyk, który może zostać pierwszym w historii zdobywcą bramki w trzech finałach LM.

 

Gdyby Ronaldo w sobotę wpisał się na listę strzelców, zostałby też królem strzelców rozgrywek (ex aequo z Argentyńczykiem Lionelem Messim z Barcelony, który ma o jednego gola więcej). Jeśli byłby to pierwszy gol meczu, będzie to zarazem 500. trafienie Realu w Champions League (nie licząc eliminacji).

 

Mecz Real - Juventus to czwarty hiszpańsko-włoski finał w historii LM. Te kraje rywalizowały w spotkaniu o trofeum najwięcej razy. Trzykrotnie grały w nim dwie hiszpańskie drużyny, tyle samo razy zespół z Hiszpanii walczył z rywalem z Anglii.

 

Arbitrem będzie 41-letni Felix Brych. Pochodzący i mieszkający w Monachium Niemiec w tym sezonie sędziował już cztery spotkania w LM, m.in. zwycięskie (2:0) Juventusu z FC Porto w 1/8 finału. Z kolei trzy lata temu był rozjemcą finału Ligi Europejskiej między Sevillą a Benficą Lizbona. Pracował też w trakcie Euro 2016 we Francji (m.in. Polska - Portugalia w ćwierćfinale) i mundialu 2014 w Brazylii.

ŁK, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze