Roman Kołtoń: Proste pytanie – Juve, czy Real?

 

Zbigniew Boniek: Widzę, że na początek najtrudniejsze pytanie... Cha, cha, cha... 50 na 50. Obie drużyny mają niesamowity potencjał. Może taka piłkarska złość, taka chęć zwycięstwa za wszelką cenę będzie po stronie Juventusu. Tak, w moim przekonaniu turyńczycy mają większy głód sukcesu. Bo jednak Real w trzech poprzednich sezonach dwa razy wygrał Ligę Mistrzów. Juventus niespodziewanie znalazł się w finale Ligi Mistrzów w 2015, ale wówczas wyraźnym faworytem była Barcelona, która ostatecznie zwyciężyła...

 

Jakie są atuty po stronie Juventusu?

 

Dobrze zbalansowany zespół. Doskonale to było widać na tle Barcelony w tym sezonie. 3:0 w pierwszym spotkaniu i 0:0 na Camp Nou, gdzie chyba nawet przez chwilę nie było żadnego zagrożenia dla bramki Gianluigiego Buffona. Bo Włosi to taktyka - często żelazna defensywa. Można powiedzieć, że Juventus to reprezentant piłki z Półwyspu Apenińskiego – takiej... Jakby to ująć... Włoskiej roboty... Na krajowym podwórku nikt nie może im zagrozić od sześciu lat. Sześć razy z rzędu wywalczyć „scudetto”, to się nigdy nie zdarzyło w historii Serie A. Teraz zaczęli się znowu liczyć w Europie...

 

Ma jakieś znaczenie, że Juventus z ośmiu finałów Ligi Mistrzów lub Pucharu Europy aż sześć przegrał?

 

Żadnego... Co najwyżej dla dziennikarzy. Ok, może sami kibice będą jeszcze o tym dyskutować. Jednak już piłkarze na pewno nie...

 

Latem 2016 roku Juventus wzbogacił nadzwyczajnie kadrę...

 

Owszem, ale i tak w pierwszej jedenastce jest zawodnik, który wydawało się, że będzie skazany na ławkę rezerwowych, a znalazł sobie inną pozycję...

 

Mario Mandzukić?

 

Mandzukić to zawodnik, którego kochają wszyscy dla których gra - trener, koledzy z drużyny, kibice. Natomiast nie cierpią go rywale. Chorwat jest waleczny, niesamowicie zadziorny. A to kogoś zaczepi w walce o piłkę, a to „skubnie” łokciem – nie żeby zrobić krzywdę, ale żeby po prostu dać z siebie wszystko w każdym pojedynku. Niesamowicie pożyteczny w jedenastce Juve, choć przychodził jako „numer dziewięć”, a teraz gra jako lewoskrzydłowy – ba, w jednej akcji może być lewoskrzydłowym, lewym pomocnikiem, ale i lewym obrońcą!

 

Kapitalne mecze w fazie pucharowej Ligi Mistrzów zagrał Dani Alves. Chłopak, co ja mówię, mężczyzna z wielki sercem do gry w piłkę. Poprawiłem się, że mężczyzna, bo ma już 34 lata na karku.

 

Wydawało się, że Brazylijczyk powili się kończy. Barcelona nie podpisała z nim nowego kontraktu. Jednak latem 2016 roku umowę zaoferował Juventus i tutaj ma szansę po raz czwarty wygrać Ligę Mistrzów. Dani Alves ma moc, bo towarzyszy mu radość z gry w piłkę. Oglądałem go niedawno z bliska na rozgrzewce i też mnie zachwycił.

 

Na rozgrzewce?!?

 

Byłem na meczu Roma – Juve, w którym Dani Alves odpoczywał. Jednak w przerwie z taką radością się rozgrzewał, że aż serce rosło...

 

90 milionów euro za Gonzalo Higuaina...

 

… Nie robi na mnie żadnego wrażenia. Juventus szukał bramkostrzelnego napastnika. Uznał, że może mu pomóc Higuain, więc wyłożył tę kwotę. Taki klub, jak Juventus – z takimi ambicjami – musi się liczyć z wydatkami. Robi bilans zysków i kosztów. Jak im wychodzi w tej kalkulacji – w której rzecz jasna liczy się aspekt sportowy – że warto sięgnąć po Higuaina, to dochodzi do transferu. Myślę, że już dziś Higuain spłacił się Juventusowi...

 

Publicznie wiele razy deklarował pan, że kibicuje Realowi Madryt...

 

Bo kibicuję temu klubowi od szóstego roku życia. Wtedy zobaczyłem „Królewskich” pierwszy raz. Powiem tak – w Cardiff, ktokolwiek wygra, ja będę... wygranym! Realowi kibicowałem od dziecka, mam sympatię do dziś, a w Juventusie spędziłem trzy niesamowite lata, w których zagrałem w czterech finałach europejskich pucharów, z czego trzy wygrywaliśmy, wywalczyłem z Juve mistrzostwo Włoch i krajowy puchar. Z koszulką „bianco-nerich” łączą mnie piękne wspomnienia.