"To przykre zakończyć start na kortach im. Rolanda Garrosa w taki sposób, w jaki ja to dziś zrobiłem. Zawsze oczekuję od siebie wiele, ale obecnie nie jestem bliski swojej najlepszej dyspozycji i wiem o tym. Staram się - jak każdy - pracować nad swoją grą. Czasem to wychodzi, a czasem nie" - przyznał Djokovic.

 

Wicelider światowego rankingu tenisistów przegrał w środę z rozstawionym z "szóstką" Austriakiem Dominikiem Thiemem 6:7 (5-7), 3:6, 0:6.

 

Kłopoty Serba zaczęły się w drugiej części ubiegłego roku i wciąż trwają. W tym sezonie wygrał jak na razie tylko jedną imprezę - na samym początku roku w Dausze. Później w styczniu sensacyjnie odpadł już w drugiej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Na kortach ziemnych szło mu w tym sezonie znacznie lepiej, ale żadnego turnieju jeszcze nie wygrał - w Monte Carlo zatrzymał się na ćwierćfinale, w Madrycie dotarł rundę dalej, a w Rzymie przegrał w decydującym spotkaniu z Niemcem Alexandrem Zverevem. W Paryżu do środy przechodził kolejne rundy, ale bez błysku.

 

"Dla mnie to wciąż nowa sytuacja - to, z czym się obecnie zmagam. Zwłaszcza ostatnie siedem, osiem miesięcy. Długi okres bez wygranego turnieju - to przez wiele lat mi się nie przydarzyło. Ale to też nie jest coś, co nie przytrafiło się wcześniej nikomu. Wszyscy zawodnicy z czołówki przechodzili przez to. Zakładam, że trzeba przez to przejść, próbować wyciągnąć wnioski i znaleźć sposób, by wyjść z tej sytuacji silniejszym. To wielkie wyzwanie, ale jestem gotowy się z nim zmierzyć" - zadeklarował 30-letni gracz z Belgradu.

Z Thiemem grał wcześniej pięciokrotnie i za każdym razem był lepszy, przegrywając tylko jednego seta. Ostatnio Djokovic pokonał o siedem lat młodszego rywala w półfinale majowego turnieju w Rzymie 6:1, 6:0. Trafili też na siebie w półfinale ubiegłorocznej edycji paryskiej imprezy, w którym Thiem zdołał wygrać tylko siedem gemów.

 

Austriak o pierwszy w karierze wielkoszlemowy finał zagra z Rafaelem Nadalem (4.). Hiszpan, triumfator rekordowych dziewięciu edycji French Open, nie zmęczył się zbytnio w ćwierćfinale - jego rodak Pablo Carreno Busta (20.) skreczował przy stanie 6:2, 2:0 dla rywala. Zawodnik z Majorki imponuje formą - po raz 10. awansował do półfinału w Paryżu i wygrał 100. mecz na +mączce+ rozgrywany w systemie do trzech wygranych setów.

 

W pięciu meczach w stolicy Francji spędził na korcie ok. ośmiu godzin. Rywalom nie oddał jak na razie żadnego seta, a stracił łącznie tylko 22 gemy. Nigdy wcześniej w drodze do "czwórki" w tym turnieju nie mógł się pochwalić takim osiągnięciem. W 2008 roku stracił 25 gemów do tego etapu. Rekordzistą pod względem najmniejszej liczby straconych gemów wśród triumfatorów French Open jest Szwed Bjoern Borg, który w 1978 roku oddał ich rywalom 32.

 

"Nie wiem, ile gemów straciłem w tym roku i szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to... Liczy się dla mnie tylko fakt, że jestem w półfinale. Moim jedynym celem jest być gotowym, by grać jak najlepiej. Reszta jest drugorzędną sprawą. Zawsze możemy się doszukiwać kolejnych rekordów, ale ostatecznie to nie są istotne rzeczy" - zaznaczył Hiszpan.