Bożena Pieczko: Pierwszy weekend Ligi Światowej za nami. Dwa efektowe zwycięstwa i jedna porażka na waszym koncie. Jakie wnioski?

 

Michał Kubiak: Wnioski są takie, że nie powinniśmy i nie możemy przegrywać takich spotkań, jak ostatnio z Iranem. Stało się, nic z tym nie zrobimy, czasu nie cofniemy. Jeżeli chcemy być drużyną ze światowego topu, a myślę, że takie aspiracje mamy, to takie porażki nie powinny nam się zdarzać.

 

Może ten "zimny prysznic" okaże się przydatny, bo apetyty rosły.

 

Nie nazwałbym tej porażki "zimnym prysznicem". Powinniśmy wygrać, uważam, że taki mecz nie powinien mieć miejsca. Teraz trzeba zrobić wszystko, aby ta historia sie nie powtórzyła.

 

W Warnie ponownie spotkacie się z Brazylią, z która ostatnio udało się wygrać po emocjonującym widowisku. Oprócz Canarinhos, Bułgaria i Kanada, którą poprowadzi trener Stephane Antiga. Jak podchodzicie do tego spotkania?

 

Nie jest to dla mnie istotne. Nie gram przeciwko trenerowi, gram przeciwko zawodnikom, którzy stoją po drugiej siatki. To, że Kanadyjczyków prowadzi nasz były trener nie ma najmniejszego znaczenia. Jest to przeciwnik, z którym chcę wygrać. Gramy jeszcze z Brazylią i Bułgarią, wszystkie te mecze będą trudne. Bułgarzy grają u siebie, Brazylia jest jedną z najlepszych ekip na świecie, a z Kanadą zawsze gra się trudno.

 

Dużo czasu spędzacie w podróżach, to chyba nie ułatwia przygotowań. Jak się czujecie przed następnym weekendem Ligi Światowej?

 

Atmosfera w drużynie jest pozytywna, mimo porażki z Iranem. O tym już zapominamy. Patrzymy w przyszłość z optymizmem. To, że spędzamy więcej czasu na lotniskach niż na treningu to fakt. Tak się ułożyło, ale nie ma sensu na to tracić energii. Nie mamy na to wpływu i musimy się dostosować, chociaż wiadomo, lepiej byłoby z Włoch od razu polecieć do Bułgarii.

 

Cała rozmowa z Michałem Kubiakiem w załączonym materiale wideo.