Kryszałowicz: Zagrać tak jak w Bukareszcie

Piłka nożna
Kryszałowicz: Zagrać tak jak w Bukareszcie
fot. PAP

Paweł Kryszałowicz ma nadzieję, że w sobotnim meczu eliminacji mistrzostw świata 2018 w Warszawie polscy piłkarze zagrają tak jak w Bukareszcie. „To było perfekcyjne spotkanie w naszych wykonaniu. Rumunii nie zrobili sztycha” - ocenił były reprezentant kraju.

„To bardzo ważne dla nas spotkanie. Zwycięstwo w sobotniej konfrontacji z Rumunią nie przesądzi jeszcze o naszym awansie do finałów mistrzostw świata, ale znacznie nas do niego przybliży. I zapewni również spokój w kolejnych eliminacyjnych meczach” - powiedział Kryszałowicz.

 

11 listopada biało-czerwoni pokonali na wyjeździe Rumunię 3:0 i 33-krotny reprezentant Polski ma nadzieję, że jego młodsi koledzy zagrają w sobotę w Warszawie tak jak w Bukareszcie. „To był zdecydowanie nasz najlepszy występ w tych kwalifikacjach i także jeden z najlepszych meczów reprezentacji w ostatnich latach. Uważam, że to było perfekcyjne spotkanie w naszych wykonaniu, bo rywale nie zrobili w nim sztycha” - stwierdził.

 

W najbliższym meczu w polskiej drużynie zabraknie środkowego obrońcy Kamila Glika, który w ostatniej wygranej 2:1 konfrontacji w Podgoricy z Czarnogórą otrzymał drugą w tych eliminacjach żółtą kartkę.

 

„Kamil to bez wątpienia ważna postać tej drużyny, ale z jego absencji nie robiłbym większego problemu. Trener Nawałka prowadzi konsekwentną politykę i w jego powołaniach nie ma przypadku. Od dłuższego czasu stawia na określoną grupę ludzi i reprezentacja to nie goła "11" tylko ponad 20 piłkarzy. I właśnie teraz rezerwowi mają okazję udowodnić swoją wartość i pokazać, że są temu zespołowi potrzebni. W sobotę Glika może brakować, ale wcale nie musi” - zauważył.

 

Meczem z Rumunią Polacy rozpoczną rundę rewanżową eliminacji. W tej fazie trzy z pięciu spotkań rozegrają przed własną publicznością. Po pięciu kolejkach ekipa trenera Adama Nawałki jest z dorobkiem 13 punktów liderem grupy piątej. Biało-czerwoni mają sześć punktów przewagi nad Czarnogórą i Danią oraz siedem nad Armenią i Rumunią.

 

„Założenie jest proste. Wygrywamy wszystko u siebie i jedziemy do Rosji. O pełną pulę powinniśmy oczywiście walczyć w każdej potyczce. Kogo mamy się obawiać? Rumunii? Danii? Mamy bardzo dobrą drużynę i to nie my rywali, a oni nas powinni się bać. Zajmujemy przecież, razem z Hiszpanią, 10. miejsce w rankingu FIFA, a w tej klasyfikacji nasi rywale są bardzo daleko za nami” - dodał.

 

Uczestnik mistrzostw świata w 2002 roku w Korei Południowej i Japonii przekonuje, że reprezentacja Polski nie powiedziała ostatniego słowa.

 

„Ta drużyna czyni stały postęp i za rok powinna być jeszcze silniejsza. Mamy kilku młodych zawodników, jak Milik, Zieliński czy Linetty, którzy już grają dobrze, ale kiedy nabiorą doświadczenia, będą jeszcze lepsi. Kiedyś my pomstowaliśmy, że trafiliśmy w kwalifikacjach na Anglię, a teraz to inne zespoły będą narzekać, że los skojarzył ich w eliminacyjnej grupie z Polską, bo to będzie oznaczać, że jedno miejsce jest już zarezerwowane” - podsumował Kryszałowicz.

ask, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze