Dzięki sobotniemu zwycięstwu nad Iranem (3:0) Polacy, z dorobkiem 12 punktów, uplasowali się na piątym miejscu w tabeli, podczas gdy na finałowy turniej w Kurytybie pojedzie sześć zespołów z naszej grupy. Pewni awansu są już Francuzi (22 punkty), Serbowie (18) i będąca gospodarzem imprezy Brazylia (16). O udział w ostatniej fazie nadal walczą Belgowie (4 zwycięstwa i 14 punktów), nasi reprezentanci (4 zwycięstwa i 12 pkt), Rosjanie (4 zwycięstwa i 11 pkt), Bułgarzy (4 zwycięstwa i 10 pkt), Kanadyjczycy (4 zwycięstwa i 9 pkt) oraz USA (3 zwycięstwa i 11 pkt).

Plan transmisji ostatniej serii spotkań Ligi Światowej:

Kanada - Włochy (12.50, Polsat Sport Extra)
Rosja Iran (17.15, Polsat Sport)
Polska - USA (19.15, Polsat Sport)
Brazylia - Serbia (21.00, Polsat Sport News)
Argentyna - Bułgaria (00.00, Polsat Sport)
Belgia - Francja (00.30, Polsat Sport News)

Jeżeli wszystkie drużyny walczące o awans wygrają swoje mecze, to do Brazylii pojedzie Belgia, Polska i Rosja. Razem z Belgami wypracowaliśmy sobie jednak na tyle okazałą przewagę punktową, że naszym reprezentacjom wystarczy nawet zwycięstwo za dwa punkty, bez konieczności śledzenia wyników innych spotkań.

Ewentualna przegrana Polaków ze Stanami 2:3 utrudni naszą sytuację, ponieważ wówczas Amerykanie przeskoczyliby nas w tabeli, ale przy porażkach Kanady, Bułgarii i Rosji i tak awansowalibyśmy z szóstego miejsca. Przy takim ułożeniu szansę na wyjście z grupy mają też reprezentanci Stanów Zjednoczonych, jednak trzeba przyznać, że nie jest ona wielka. Równie dobrze w przypadku porażki wymienionej trójki Biało-Czerwoni nie musieliby ugrać w spotkaniu z USA nawet seta. Jeżeli przegralibyśmy ze Stanami, a którykolwiek z goniących nas zespołów wygrałby swój mecz (nawet przy stosunku setów 3:2), to wówczas udział w turnieju zakończymy już w Łodzi.

Biało-Czerwonym wystarczy więc jakiekolwiek zwycięstwo nad USA (nawet 3:2), aby zagwarantować sobie udział w fazie finałowej w Kurytybie. W przypadku porażki nadal mamy szanse na awans, jednak musielibyśmy oczekiwać przegranych wszystkich pozostałych rywali, a taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny.