Według hiszpańskiego dziennika "As", Vitolo oraz jego ojciec i zarazem agent porozumieli się z Sevillą w sprawie przedłużenia kontraktu o pięć lat. W myśl umowy miała wzrosnąć jego kwota odstępnego z 35,7 do 50 milionów euro. Castro potwierdził nawet te informacje na konferencji prasowej, zwołanej w celu powitania w klubie dwóch innych piłkarzy - Argentyńczyka Evera Banegi i Peruwiańczyka Claudio Pizarro.

Jednak Vitolo ostatecznie nie podpisał tego kontraktu. Zamiast tego pojechał w środę do Madrytu na testy medyczne, po czym sam zapłacił Sevilli kwotę 35,7 mln euro, dzięki czemu mógł rozwiązać kontrakt z tym zespołem.

Chwilę później pojawił się oficjalny komunikat Atletico, w którym poinformowano, że Vitolo będzie grał w madryckiej drużynie od stycznia. Stołeczny klub ma zakaz transferowy i nie może pozyskiwać nowych zawodników w trwającym okienku.

"Sevilla zrobi wszystko co możliwe, aby bronić swoich interesów. Absolutnie wszystko. Klub dołożył ogromnych starań, żeby kapitan tutaj został, a on nie dotrzymał słowa. To brak szacunku dla Sevilli i jej kibiców" - powiedział Castro na antenie lokalnej rozgłośni radiowej.

Przez najbliższe kilka miesięcy 27-letni pomocnik, czasem grający też jako skrzydłowy lub napastnik, będzie piłkarzem Las Palmas.

"Rozczarowało nas też podejście Atletico i Las Palmas. Nasze relacje z tymi klubami uległy pogorszeniu" - przyznał prezes Sevilli.

Vitolo, który rozegrał 11 meczów w reprezentacji Hiszpanii, związał się z Atletico do 2022 roku.