Szymon Groenke: DreamHack Masters Malmo, DreamHack Open Atlanta, PGL Major w Krakowie, ESL One w Kolonii. To niekoniecznie przyjemna dla ciebie wyliczanka. Wymieniłem przecież ostatnie duże imprezy, na których mogliście się pojawić, ale zabrakło czasem niewiele, czasem bardzo dużo. Zwątpiłeś choć przez chwilę w siebie i swoją drużynę?

Michał ‘MICHU’ Müller: Możliwości udziału na turniejach wysokiej rangi czy też średniej pojawiają się z dnia na dzień i jest ich naprawdę sporo. Niestety, nie udało nam się zakwalifikować się na te najlepsze, ale lepiej przegrywać z lepszymi od siebie, niż wygrywać na teoretycznie gorsze zespoły podczas słabiej obstawionych zawodów. Tym razem nie wyszło i to nie raz, ale może następnym razem pójdzie nam lepiej! Nie lubię przegrywać i załamuję się po każdej porażce, jednak szybko mi to przechodzi i kasuję wszystkie negatywne myśli w głowie, by nadal iść do przodu, walczyć o następny turniej i jak najlepsze wyniki.

Często mówi się o tym, że gdy MICHU ma dobry dzień, ciągnie tym całą drużynę, ale gdy ci nie idzie - zespół nie jest w stanie wygrać. Odczuwasz w związku z tym zwiększoną presję?

Każdy w naszym zespole, gdy ma dobry dzień, jest w stanie pociągnąć całą drużynę ku zwycięstwu. W pojedynkę meczu się nie wygra. Nie odczuwam z tego powodu jakiejś większej presji, jednak często obwiniam siebie za niektóre porażki, nawet jak nieźle rozegram całe spotkanie. Myślę, że za dużo od siebie wymagam i czasami za wysoko stawiam poprzeczkę samemu sobie.

Przez pewien czas zrobiło się o was bardzo cicho, głównie przez to, że przestaliście udzielać się w mediach społecznościowych. SZPERO wspomniał, że to przez to hejty, które bardzo go męczą.

Brak aktywności w naszych mediach społecznościowych na pewno był w jakimś stopniu spowodowany słabymi wynikami. Gdy przechodzi się taki okres, robi się wszystko, żeby wstać na nogi i wyjść z klasą do kolejnego oficjalnego meczu. Kiedy jednak już nic nie idzie, to ostatnią rzeczą, jaką chce się zrobić (przynajmniej mi), jest napisanie jeszcze posta na stronie Facebookowej i pochwalenie sie tym, jak słabo zagraliśmy (śmiech). Po prostu wolę milczeć i skupić się na grze, bo to jest najważniejsze.

Atmosfera w sieci naprawdę jest aż tak napięta?

Bywa różnie. Osobiście czasami czytam komentarze na nasz temat pod postami i jedyną reakcją na każdy z nich jest szeroki uśmiech i obojętność. Po prostu nie przejmuję się tym w żadnym stopniu (oczywiście mówię o negatywnych opiniach, które często bywają strasznie głupie, bezmyślne i bezpodstawne). Rozumiem niezadowolenie ze strony fanów i to, że wyrażają swoje opinie, jednak często są one co najmniej nieprzemyślane. Nie zmienia to faktu, że trafiają się i mądre opinie czy wskazówki, nad którymi można się zastanowić i wyciągnąć z nich jakieś wnioski.

 

W tych trudnych chwilach pomaga wam wasza psycholog?

Aktualnie nie mamy żadnych zajęć z Panią Natalią.

 

Wasze porażki bolały wszystkich. Od was począwszy, przez wiernych fanów, na właścicielach organizacji skończywszy. W pewnym momencie głos w sprawie zabrał nawet Viktor Wanli. Zaniepokoił cię wystosowany przez niego publicznie komunikat? Pojawiła się w głowie myśl: „cholera, a jak nam podziękują?”.

Nie. Przyjąłem to do świadomości, ale nie myślałem o tym za długo. Jakbym codziennie miał się budzić z takimi negatywnymi myślami czy ze strachem przed takimi okolicznościami, to w jaki sposób miałbym osiągnąć jeszcze jakikolwiek sukces i wrócić razem z drużyną na właściwą drogę? Ja nie gram dla nikogo. Gram wyłącznie dla zespołu i samego siebie. Najważniejsze są wyniki, na których trzeba skupić szczególną uwagę. Nic więcej nie powinno nas interesować.

 

Więcej na następnej stronie ->