Pierwszy  mecz  turnieju Biało-Czerwoni przegrali z Kanadą 13:3. Mecz trwał 50 minut i niestety był bardzo jednostronny.

 

Drugie spotkanie rozpoczęło się lepiej dla przeciwników, którzy zdobyli pierwszy punkt  w drugiej minucie spotkania. Łukasz Dobranowski zdobył pierwszy punkt dla polskiej reprezentacji, dzięki czemu Polacy wyrównali. Błyskawicznie odpowiedzieli na to Australijczycy, którzy po krótkiej akcji zdobyli drugi punkt. Genialnie zachowali się w tej sytuacji Polacy, którzy dzięki zespołowości ponownie wyrównali. Następna wymiana Australijczyków trwała 30 sekund i zakończyła się zdobyciem trzeciego punktu. Przeciwnicy przerwali naszą akcję, ale później mieli stratę, wtedy Polacy przeszli do ataku i zdobyli punkt na wyrównanie 3:3. Następnie nasz zawodnik zbił dysk podczas ataku przeciwników, dzięki czemu nie udało im się wygrać kolejnej wymiany. Jednak nastąpiło nieporozumienie w naszej drużynie i musieliśmy oddać dysk Australijczykom. Wicemistrzowie sprzed czterech lat zdobyli czwarty punkt - Mark Evans uciekł w tej akcji naszemu obrońcy. Kasia Podpora wyrównała po cztery, po 10 minutach gry. W 25 minucie  znowu nieporozumienie w naszej drużynie, dzięki czemu Australia wyszła na prowadzenie.

 

Gorący doping towarzyszył Biało-Czerwonym podczas wejścia na boisko po przerwie. Dużo błędów, dużo strat w meczu po obu stronach w tej części spotkania. Świetna akcja w wykonaniu Australijczyków zwiększyła ich prowadzenie (6:4). Polacy w kolejnej akcji wykazali się dużym spokojem i zdobyli piąty punkt. Następnie Australijczycy wypracowali punkt przed przerwą.

 

Druga połowa spotkania źle rozpoczęła się dla naszej reprezentacji. Drużyna z Australii zdobyła trzeci punkt przewagi (8:5). Inicjatywę w meczu przejęli przeciwnicy, zwycięsko wyszli z kolejnej akcji w 47 minucie. 42-letnia reprezentantka Australii zdobyła kolejny punkt dla "kangurów" (10:5). Świetna akcja w 51 minucie Podpory, nasza zawodniczka zdobyła szósty punkt. Polacy grali w najmocniejszym składzie w tej części meczu,  jednak widać było już zmęczenie po zawodnikach obu drużyn.

 

Po kolejnej przerwie Australijczyk zgłosił faul Filipa Stępniaka, ale nasz reprezentant się z tym nie zgodził i nastąpiło cofnięcie o jedno podanie. Kolejna sygnalizacja przeciwników, że był faul. Został on jednak wycofany za porozumieniem zespołów.  Następnie fenomenalne przemieszczenie Stępniaka w kolejnej akcji i zdobycie 7 punktu. Australijczycy wygrali kolejną wymianę krótkimi podaniami (12:7). Przeciwnikom brakowało jednego punktu do zwycięstwa, ale to Polska wygrała akcję. Spotkanie zakończyło się  spokojnymi podaniami przy wyniku 13:8 na korzyść Australii.  Polacy pokazali się w nim jednak  z bardzo dobrej strony. Mecz  był  zdecydowanie bardziej wyrównany niż ten z Kanadą i jak zaznaczyli komentatorzy czuliśmy się w nim pewnie.