Chiesa spotkał się z Lee w walce wieczoru jednej z gali Fight Night równo miesiąc temu. Ich starcie zapowiadało się niezwykle intrygująco także ze względów na złą krew, która to pojawiła się na jednej z konferencji prasowych. Ostatecznie kibice mogli ich jednak oglądać niespełna jedną rundę, gdyż ten drugi wygrał przez duszenie zza pleców. Przegrany nie może się jednak pogodzić z takim rozstrzygnięciem, gdyż jego zdaniem sędzia Mario Yamaski za wcześnie przerwał ten pojedynek. "Maverick" tłumaczył, że ani nie stracił przytomności, ani nie klepał.

Przypomnijmy też, że Chiesa postanowił złożyć odwołanie od wyniku walki z Lee. Komisja odrzuciła jednak jego protest.

I choć minął już miesiąc, to Chiesa nie może pogodzić się z takim obrotem sytuacji. Zawodnik największej organizacji MMA na świecie postanowił inaczej rozwiązać ten spór, proponując Yamasakiemu... pojedynek grapplingowy!

- Chcę przetestować jego czarny pas w towarzyskiej potyczce. Zobaczmy, czy jest tym, za kogo się podaje. I nie jestem wcale wrogo nastawiony!

Yamasaki bardzo szybko odniósł się do jego propozycji.

- Mam 53 lata, nie trenuję, jak mam to zrobić? Jaki on ma cel w walce ze mną? Co to zmieni? Co on chce udowodnić? To dziecinne. Nawet jeśli on mnie złapie albo ja złapię go, to nie zmieni to niczego, co stało się w tamtej walce - powiedział.

Chwilę później zasugerował jednak, że może dojść do takiego starcia.

- Jeśli da mi trochę czasu na trening, to się z nim zmierzę. Powiedzcie mu, by przyszedł do mojej akademii, nie ma problemu. Może przyjść, kiedy chce - dodał.