- Bartek z Kantym to najmocniejsza w tej chwili polska para. Są najwyżej w rankingu i stawali w tym roku już kilka razy na podium - zwrócił uwagę były trener biało-czerwonych duetów Słowak Martin Olejnak.

Kantor (MKS Dąbrowa Górnicza) i Łosiak (Jastrzębie Borynia) jako jedyna reprezentacyjna męska para występuje razem dłużej niż siedem miesięcy. Już w ubiegłym roku pokazali się z dobrej strony, m.in. wygrywając turniej WT w Rio de Janeiro. W tym kontynuowali dobrą passę - dotarli do finału na wyspie Kisz, w Rio de Janeiro oraz w Gstaad. Dodatkowo niespełna dwa tygodnie temu zajęli trzecie w prestiżowym Presidents Cup w kalifornijskim Long Beach. Długie i częste podróże dały im się jednak we znaki i ostatnio w zawodach cyklu w Olsztynie odpadli w 1/8 finału. Podkreślali wówczas, że nie są zadowoleni z tego, co pokazali.

- Mam nadzieję, że w Wiedniu zagramy lepszą siatkówkę i zajdziemy dalej - zaznaczył Kantor.

W Olsztynie wystąpiły też dwa pozostałe duety, które zagrają w MŚ. Najlepiej poszło Mariuszowi Prudlowi (TS Volley Rybnik) i Kacprowi Kujawiakowi (RCS Czarni Radom), którzy zatrzymali się w ćwierćfinale. W barażu o 1/8 finału wyeliminowani zostali Grzegorz Fijałek (UKS SMS Łódź) i Michał Bryl (RCS Czarni Radom).

Szkoleniowiec polskich par Grzegorz Klimek przed sezonie mówił, że cele jest doprowadzenie do MŚ i późniejszych mistrzostw Europy jak największej liczby zawodników (maksymalnie mogły to być cztery pary danej płci), a ukoronowaniem byłby medal. Po ostatnim turnieju WT zdania nie zmienił.

- Po cichu na coś liczymy, ale nie chciałbym zapeszyć. Poziom męskiej siatkówki plażowej jest bardzo wyrównany. Praktycznie co turniej w cyklu WT jest inna czwórka. Par, które mogą zdobyć medale, jest bardzo dużo. My też byśmy chcieli ten krążek wywalczyć, ale zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to łatwe. To jest nasz cel, ale konkurencja jest duża - zastrzegł.

Przyznał, że za głównych kandydatów do podium w jego ekipie uchodzą Kantor i Łosiak, ale zwrócił też uwagę, iż szanse na to mają również pozostali gracze.

- Kacper z Mariuszem w Olsztynie pokazali, że potrafią grać znakomicie. Grzesiek z Michałem w dwóch turniejach WT pięciogwiazdkowych - czyli najwyższej rangi - zaliczyli świetne występy i dotarli do ćwierćfinału, a to są imprezy trudniejsze niż MŚ - ocenił.

Jak dodał z uśmiechem, ma nadzieję, że sprawdzi się reguła obowiązują u jego podopiecznych w tym sezonie.

- Śmieję się trochę w duszy, bo los nas tak kieruje w tym roku, że dobry turniej przeplatamy słabszym. Więc skoro w Olsztynie było słabiej, to w Wiedniu powinno być dobrze. Oby było lepiej... jeśli będzie, to będziemy zachwyceni - podkreślił.

Prudel i Fijałek przez wiele lat byli najlepszą polską parą, a teraz obaj grają w parze z młodszymi kolegami, którzy dopiero wchodzą na dobre do seniorskiej rywalizacji. Pierwszy z nich podkreślił, że zawody w Olsztynie były dobrym przetarciem przed mistrzostwami globu.

- Czy nasza obecna forma jest taką, jakiej życzylibyśmy sobie na MŚ? Gramy razem pierwszy rok, więc ciężko to określić. Mamy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Nie stawiamy sobie konkretnego celu. Chcemy dobrze grać, tak jak w Olsztynie - zaznaczył.

Fijałek z kolei zwrócił uwagę, że ze względu na dni przerwy między meczami grupowymi czempionat jest kondycyjnie lepszym turniejem dla zawodników niż zawody cyklu.

Kantor i Łosiak zagrają w grupie G, a ich rywalami będą: inni reprezentanci USA Jacob Gibb i Taylor Crabb, Argentyńczycy Nicolas Capogross i Julian Azaad oraz Paragwajczycy Gregorio Goyo i Roger Batilana.

Trudne zadanie czeka Fijałka (UKS SMS Łódź) i Bryla, którzy w grupie J zmierzą się z mistrzami świata ze Starych Jabłonek (2013) i brązowymi medalistami olimpijskimi z Rio de Janeiro Holendrami Alexandrem Brouwerem i Robertem Meeuwsenem. Włochami Adrianem Carambulą i Alexem Ranghierim oraz Urugwajczykami Mauricio Vieyto i Marco Cairusem. Prudel i Kujawiak trafili do grupy C, w której zmierzą się z Andym Leonardo i Luisem Garcią z Gwatemali, a także dwoma czołowymi amerykańskimi parami: Johnem Hydenem i Ryanem Dohertym oraz Philem Dalhausserem i Nickiem Luceną. Pierwszy duet z USA zajął w Olsztynie drugie miejsce, drugi - w pięciu tegorocznych startach w zawodach WT dwa razy byli poza podium, a dwie imprezy wygrali. W lipcu triumfowali też w Presidents Cup.

Tytułu bronić będą Brazylijczycy Alison Cerutti i Bruno Oscar, którzy w tym sezonie nie błyszczą. Złoci medaliści ubiegłorocznych igrzysk na sześć turniejów WT tylko w dwóch byli na podium. W niedawnej polskiej imprezie odpadli w 1/8 finału. Rozstały się przed tym sezonem ich rodaczki, które triumfowały dwa lata temu - Agatha Bednarczuk i Barbara Seixas. W Wiedniu wystąpią z nowymi partnerkami.

Z listy uczestniczek wypadła w ostatnim momencie słynna Kerri Walsh Jennings. Trzykrotną mistrzynię olimpijska wybiła bark w sobotnim półfinale turnieju World Tour w Olsztynie. Amerykanka co prawda wróciła wówczas na boisko, by dokończyć mecz, ale nie wystąpiła już w spotkaniu o trzecią lokatę. We wtorek ogłoszono, że nie zagra też w stolicy Austrii. W jej miejsce u boku Nicole Branagh pojawi się Emily Day.

Po raz pierwszy od sześciu lat w MŚ zabraknie kobiecej pary z Polski. Faworytkami będą Brazylijki Larissa Franca Maestrini i Talita Da Rocha, które wygrały trzy turnieje WT w tym roku, a dodatkowo triumfowały w Presidents Cup.

Z każdej z 12 grup bezpośrednio do 1/16 finału awansują po dwie najlepsze pary, a także cztery z trzecich miejsc. Pozostałe duety z trzecich miejsc rywalizować będą w barażach. Finał zmagań mężczyzn zaplanowano na 6 sierpnia, kobiety o złoty medal powalczą dzień wcześniej.

 

Polskie pary, które zagrają w mistrzostwach świata w Wiedniu:

Piotr Kantor (MKS Dąbrowa Górnicza) i Bartosz Łosiak (Jastrzębie Borynia)
Grzegorz Fijałek (UKS SMS Łódź) i Michał Bryl (RCS Czarni Radom)
Mariusz Prudel (TS Volley Rybnik) i Kacper Kujawiak (RCS Czarni Radom)