Venatores wyruszyło na podbój Europy. Na Słowacji nie wyszło, ale czas na Litwę

Inne
Venatores wyruszyło na podbój Europy. Na Słowacji nie wyszło, ale czas na Litwę
fot. Venatores

W słowackiej Trnawie spędzili gracze Venatores kilka ostatnich dni. I choć ostatecznie Polacy nie wygrali międzynarodowego turnieju, na wyjeździe zebrali sporo doświadczenia.

Tysiące euro w puli nagród, wsparcie Republic of Gamers, a więc marki ASUS, dwadzieścia zespołów ze Słowacji oraz Czech i tylko kilka rodzynków z innych europejskich krajów – a w tym Polski. Tak w skrócie wyglądały zmagania RoG PG Way. W Trnawie, czyli niewielkim miasteczku na Słowacji, pojawili się również reprezentanci Venatores, którzy na zagraniczne zawody pędzili wyłącznie po zwycięstwo. - Z inicjatywą wyjazdu na zagranicznego lana wyszedł nasz menadżer – Ernest Ziółkowski. Organizatorzy zachęcili nas pulą pieniężna, ponieważ wynosiła ona prawie 7,5 tysiąca euro  (ponad 30,000 złotych!), jednak w trakcie jazdy na Słowację dowiedzieliśmy się, że nagrody zostały zmniejszona do 2,5 tysiąca euro, co nas trochę zniechęciło – przyznał Patryk ‘patitek’ Fabrowski tuż po zawodach.

 

I choć początkowo wszystko wskazywało na to, że „Myśliwi” przebrną przez turniej jak burza, finalnie coś poszło nie tak.

 

Start rozgrywek biało-czerwoni mieli podręcznikowy, a w grupie radzili sobie rewelacyjnie. Czeskie KONIFERUM.herold nie zdołało zgarnąć od nadwiślańskiej formacji nawet rundy, słowackie TT TOP poddało się jeszcze przed startem pojedynku, a ich pobratymcy z NineLives i Bagříci w starciu z ekipą Sebastiana ‘darka’ Babińskiego nie mieli najmniejszych szans. I tylko bułgarskie VOLGARE znalazło sposób na Polaków, wygrywając z nimi mecz. To jednak nie przeszkodziło „naszym” w uzyskaniu promocji do fazy pucharowej.

 

Żródło: Venatores

 

Play offy także zaczęły się doskonale. Polacy dosłownie staranowali swoich pierwszych oponentów. Potyczka z meo a kamoši była przecież tylko formalnością, podczas której Venatores straciło tylko dwie rundy. Schody zaczęły się jednak już w drugim pojedynku. Tym razem słowacka ekipa Majestic Lions stawiła solidny opór, ogrywając „naszych” 16:12. Wtedy właśnie podopieczni Maćka ‘lilou’ Mozeluka zostali zepchnięci przez to do drabinki przegranych. Jeden błąd oznaczał od teraz pożegnanie się z turniejem.

 

Początkowo fakt ten nie dekoncentrował Venatores i MARVO Esports nie stanowiło dla biało-czerwonych żadnego problemu, tak samo zresztą jak Inside Games. Nagle jednak, w ćwierćfinale drabinki przegranych, na drodze kadry Michała ‘SooNa’ Wójcickiego ponownie stanęli gracze VOLGARE – pogromcy „Myśliwych” z fazy grupowej. To okazało się ostatecznym gwoździem do trumny dla Polaków, którzy po bardzo wyrównanej, naznaczonej dogrywkami, zaciętej do ostatnich sekund walce nie zdołali finalnie zrewanżować się Bułgarom. - Przegrywamy po dwóch dogrywkach i odpadamy z turnieju. Zbieramy cenne doświadczenie i wracamy do Polski z wielkim niesmakiem – pisał wówczas Karol ‘tecek’ Kapczyński.

 

Żródło: Venatores

 

- Jeszcze nie mieliśmy czasu, aby na chłodno obgadać błędy, ponieważ od razu po przegranej spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy do Polski – mówi patitek zapytany o niedociągnięcia w meczach, które zadecydowały o odpadnięciu z turnieju. Szybko dodaje jednak: – Myślę, że każdy z nas wie, co potoczyło się nie po naszej myśli. Będziemy dążyć do tego, aby to naprawić. Po każdej porażce, nie ważne czy na turnieju online czy offline, wyciągamy wnioski, które później wykorzystujemy do poprawy naszej gry.

 

Ostatnie miesiące to dla Venatores istny maraton. Cztery LAN-y w Polsce, w tym dwa wygrane, a jeden zakończony na drugim miejscu, pokazują, że kompania darka chce jak najlepiej wykorzystać zmiany kadrowe i w końcu wbić się do ścisłej czołówki kraju. Najwyraźniej ekipa chce też coraz mocniej zaznaczyć swoją pozycję na mapie Europy. Po turnieju na Słowacji „Myśliwi” być może wybiorą się bowiem na kolejne międzynarodowe zawody. - Dostaliśmy się do zamkniętych kwalifikacji na LAN-a do Litwy i zrobimy wszystko, aby się na nim pojawić. Pula nagród jest zadowalająca, ale Litwa jest pięknym krajem i na pewno chcielibyśmy go odwiedzić – zdradza na koniec Fabrowski.

Szymon Groenke, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze