W barwach Zooleszcz Gwiazdy Badowski sięgnął po indywidualne wicemistrzostwo Polski seniorów oraz młodzieżowców, zaś z drużyną z Bydgoszczy sięgnął po brąz w superlidze, pierwszy w historii klubu.

- Może początek w lidze nie był zbyt udany, ale z każdym kolejnym meczem grałem coraz lepiej. Na pewno pomaga mi podejście do treningów i gier, bo nie skupiam się na osiągnięciu konkretnego wyniku, tylko na ciągłym rozwijaniu i podnoszeniu poziomu. A wtedy jeszcze szansa na korzystne rezultaty, także w spotkaniach przeciwko zawodnikom będącym wyżej w rankingu - powiedział Badowski.

Trener-menedżer Zbigniew Leszczyński, dziś również prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego, stworzył solidny zespół, w którym wiodącą rolę odgrywali Harmeet Desai z Indii, Chińczyk Zhai Chao, Badowski i Anglik Andrew Baggaley.

- Po ostatnich sukcesach widzę, że przeciwnicy traktują mnie bardziej poważnie i częściej analizują moją grę. Sporą satysfakcję sprawiły mi dwie wygrane ze Szwedem Antonem Kallbergiem z Borussii Duesseldorf, a także zwycięstwa nad brązowym medalistą mistrzostw Europy Kuba Dyjasem oraz Brazylijczykiem Gustavo Tsuboiem. Na pewno moje wyniki na World Tourach pozostawiały wiele do życzenia. ale mam nadzieję, że już wkrótce będzie lepiej - stwierdził zawodnik, który pod koniec miesiąc wystąpi w WT w czeskim Ołomuńcu.

Postępy byłego pingpongisty m.in. UKS Return Piaseczno dostrzegł i docenił selekcjoner Tomasz Krzeszewski. Badowski zagrał w mistrzostwach świata w Duesseldorfie, a teraz dostał powołanie na drużynowe mistrzostwa Europy w Luksemburgu. Z Zooleszcz Gwiazdy z kolei przeniósł się do byłego mistrza kraju Unii-AZS AWFiS Gdańsk. W ostatnim sezonie ten klub stracił tytuł na rzecz Dartomu Bogorii.

- W polskiej superlidze sporo jest klubów o wyrównanym potencjale, nie ma takiego jednego, który by wyraźnie odstawał na plus. Będę miał okazję pograć w nowym zespole, potrenować z nowymi Azjatami, jak Kaii Konishi i na pewno wiele na tym skorzystam. A o swojej roli nie rozmawiałem jeszcze z trenerem Piotrem Szafrankiem, wszystko będzie zależało od mojej dyspozycji. Zawsze staram się walczyć na 120 proc. Jeśli chodzi o tytuły mistrzowski, nie będzie łatwo, ale wszystko jest do zrealizowania. Przede wszystkim trening i jeszcze raz trening - dodał Badowski.