Siatkówka

Terminarz i plan transmisji ME siatkarzy –...

Robert Murawski: Czy ostatni mecz Memoriału Wagnera miał wpływ na ostateczny skład czternastoosobowej kadry na finały mistrzostw Europy?

 

Ireneusz Mazur: Mam wrażenie, że skład naszej reprezentacji w dużej mierze był ukształtowany już wcześniej. Tak zwykle się dzieje, choć oczywiście trener mógł zostawić sobie jakieś pole manewru, by sprawdzić poszczególnych graczy w różnych sytuacjach, zarówno treningowych, jak i meczowych. Dlatego jedną, czy dwie decyzje mógł zostawić sobie do ostatniego meczu...

 

Jedną z nich był chyba wybór na pozycji atakującego pomiędzy Łukaszem Kaczmarkiem i Maciejem Muzajem?

 

Tak. Myślę, że spotkanie z Rosją miało wpływ na to, że to Łukasz Kaczmarek znalazł się w drużynie na mistrzostwa Europy. To było wyraźnie widać. Wcześniej, choćby w meczach Ligi Światowej, selekcjoner częściej testował Macieja Muzaja, który miał dużo więcej szans zaprezentowania swych umiejętności. Świetnym występem przeciwko Rosji Kaczmarek mocno zaakcentował swą obecność w tej kadrze. Myślę, że ta decyzja jest swego rodzaju niespodzianką. Nie dlatego, że zagrał dobrze i został powołany, tylko dlatego, że do tej pory to wokół Muzaja więcej się działo i wydawało się, że stoi na dużo lepszej pozycji. Tymczasem to Kaczmarek, niczym wytrawny gracz, rzutem na taśmę wywalczył sobie miejsce w składzie. Wywalczył, co trzeba podkreślić, po sportowej walce.

 

Kolejną zagadką był wybór pomiędzy Arturem Szalpukiem i Aleksandrem Śliwką. Trener zdecydował się ostatecznie na Szalpuka...

 

W tej rywalizacji nie było aż tak dużej dysproporcji. Zarówno Olek Śliwka, jak i Artur Szalpuk otrzymywali szanse gry. Częściej w tym sezonie grywał Śliwka. Być może jednak ten ostatni mecz utwierdził selekcjonera w przekonaniu, że to Szalpuk jest zawodnikiem ofensywnym, który potrafi świetnie odnaleźć się w sytuacjach ekstremalnych. Wysoka skuteczność w ataku w tak emocjonującym, pięciosetowym boju bardzo pozytywnie zadziałała na korzyść Szalpuka. Nie można jednak powiedzieć, że Śliwka zagrał przeciwko Rosji zły mecz. Wydaje się, że zarówno jeden, jak i drugi siatkarz zasługiwali na miejsce w tej reprezentacji. Selekcjoner podjął jednak decyzję, że na mistrzostwa pojedzie czterech przyjmujących i czterech środkowych, ktoś więc musiał odpaść.

 

Trener De Giorgi postawił na bardzo młody środek. Trzech zawodników w wieku 20–23 lata i starszy, 28-letni Łukasz Wiśniewski, który nie ma jednak zbyt dużego doświadczenia reprezentacyjnego. W drużynie nie pozostał żaden ze środkowych ze złotej drużyny mistrzostw świata 2014, choć jeszcze do niedawna wydawało się, że tacy zawodnicy jak Karol Kłos czy Piotr Nowakowski mają pewne miejsce, przynajmniej w tej szerokiej kadrze.

 

To jest niewątpliwie program autorski trenera De Giorgiego. On wyraźnie postawił na tych graczy, zrezygnował z kilku bardziej doświadczonych siatkarzy. Karol Kłos sam zdecydował się na opuszczenie drużyny w trakcie przygotowań, ale on prawdopodobnie jedynie asystował w treningach, bo w tych meczach, które reprezentacja rozegrała w Lidze Światowej, rzadko go widywaliśmy. Widać było, że De Giorgi na niego nie stawia. Nowy selekcjoner postawił na młodych graczy, na ostatnim etapie przygotowań do mistrzostw Europy wsparł ich znanym sobie, doświadczonym ligowcem Łukaszem Wiśniewskim, który nie jest jednak zawodnikiem z bogatym reprezentacyjnym stażem.

 

Wiśniewski miał być asem wyciągniętym w ostatniej chwili przez selekcjonera z rękawa, tymczasem na Memoriale Wagnera nie był jeszcze mocnym punktem drużyny. 

 

Myślę, że w żadnym z meczów krakowskiego turnieju nie zagrał tego, co potrafi grać. Na to mogło się złożyć wiele rzeczy. Być może powrót po dłuższej przerwie do reprezentacji mocno zadziałał na jego psychikę i przez to się spalił. Paradoksalnie, zawodnikowi starszemu, doświadczonemu dużo trudniej jest wchodzić do drużyny narodowej, niż młodemu graczowi, który na dobrą sprawę jeszcze nie do końca wie z kim dziś gra i te emocje przechodzą gdzieś obok niego. Doświadczony zawodnik ma mocno naprężoną psychikę i potrzebuje często dużo więcej czasu, by dobrze wprowadzić się do gry. Nie deprecjonuję Wiśniewskiego jako zawodnika, cenię go bardzo. Świetnie radził sobie w PlusLidze i zasłużył na zainteresowanie ze strony trenera reprezentacji. Być może pomoże tej drużynie na mistrzostwach Europy, nawet jako gracz wchodzący w trakcie meczów.

 

Czy na podstawie ostatnich meczów towarzyskich można przewidzieć wyjściowy skład reprezentacji na mistrzostwach Europy? Czy selekcjoner może nas czymś jeszcze zaskoczyć?

 

Sytuacja może być bardzo dynamiczna. W różnych meczach, w różnych sytuacjach, trener może rotować składem. Na początek mierzymy się z bardzo wymagającym rywalem, jakim jest Serbia, a w dwóch kolejnych spotkaniach gramy z nieco łatwiejszymi przeciwnikami. Trudno oczywiście przewidzieć wyjściowy skład. Na dzień dzisiejszy, po tym, co obserwowaliśmy w meczach Memoriału Wagnera, wydaje się, że najbardziej optymalny będzie skład: Michał Kubiak, Bartosz Kurek na przyjęciu, atakujący Dawid Konarski, Fabian Drzyzga na rozegraniu, środkowi Mateusz Bieniek i Bartłomiej Lemański oraz libero Paweł Zatorski. Nie wiemy jednak do końca, jaka jest dyspozycja tego podstawowego składu. W pierwszym meczu z Francją gra Polaków wyglądała średnio. W starciu z Kanadą momentami graliśmy pod presją rywali, ale wygrywaliśmy końcówki setów. Było zwycięstwo, ale nie było widać radykalnej poprawy jakości gry. Wydawało się, że mecz z Rosjanami rozjaśni nam nieco obraz, ale selekcjoner zastosował pokerową zagrywkę i postawił na drugi skład. Okazało się, że wśród rezerwowych mamy siatkarzy z sercem do gry, potrafiących walczyć o zwycięstwo z dobrze grającymi rywalami. Liczę na to, że postawa zmienników nieco podrażni ambicję siatkarzy z tego pierwszego składu.

 

Czego możemy spodziewać się po reprezentacji Polski na zbliżających się mistrzostwach Europy?

 

Miejmy nadzieję, że mistrzostwa Europy rozgrywane w Polsce przyniosą naszym siatkarzom i kibicom dużo radości, a taką radość da z pewnością miejsce na podium. Tę drużynę stać na to, by walczyć o medal. Ten krążek, który będzie spełnieniem oczekiwań, wydaje się realnym celem. Gramy u siebie, we własnych halach, przed własną publicznością. Trenerzy mieli dużo czasu na przygotowanie zespołu, zbudowanie formy sportowej. Niewiele w tym okresie było urazów, które by wyłączały zawodników z gry. Z kadry płynęły pozytywne sygnały. Mam nadzieję, że drużyna została przygotowana dobrze pod względem fizycznym, taktycznym, mentalnym i na tym turnieju powalczy o medal.