Grabara: Po co miałbym być w kadrze na Euro U-21? Szukali kogoś do noszenia piłek?

Piłka nożna

Gdy startowała Ekstraklasa Kamil Grabara ucieszył się na Twitterze, że będzie można oglądać „kwiat bramkarstwa”. „Do dziś nie widzę nic zdrożnego w moim wpisie” - mówi 18-letni bramkarz Liverpool FC. Dodaje: „Gdybym bronił w Ekstraklasie, byłbym najlepszy”.

Roman Kołtoń: Piękny rocznik 1999 dla... bramkarzy. Gianluigi Donnarumma już pokazuje się w wielkim futbolu.


Kamil Grabara: Zazdroszczę mu. Też chciałbym już bronić w wielkich meczach. Wiem, że kiedyś – już wkrótce – tego dostąpię. Gdy myśli się o wielkich celach, to człowiek jest na nie skazany, choć różne drogi do tych celów prowadzą. Mój jest jasny, oczywisty - Premier League, Champions League. Wiem, że będę grał w takich meczach.


Też jesteś z rocznika 1999. Jesteś w miejscu, o którym chłopcy z tego rocznika - zakładający rękawice bramkarskie – marzą...


Wiem, ale dla mnie to za mało. Chcę bronić!


Nie brakuje Ci cierpliwości? Jesteś zodiakalnym Koziorożcem, co oznacza, że masz wielkie ambicje, ale co z cierpliwością?


Nie jestem cierpliwy - to nie dla mnie. Oczywiście, że wielu mi zazdrości. Ci najbardziej zazdrośni mówią, że jestem jakimś tam juniorem w Liverpoolu. To brednie, bujdy. Na co dzień trenuję tylko z pierwszym zespołem i moje umiejętności ocenia sam Juergen Klopp.


Patrzę na kadrę Liverpoolu, a tam czterech bramkarzy.


To, co podają media nie ma dla mnie znaczenia. Węgier Adam Bogdan od ośmiu miesięcy się leczy i jak się wyleczy to myślę, że odejdzie. Walijczyk Danny Ward zagrał w tamtym sezonie ponad 40 meczów dla Huddersfield - tam się ograł. Sądzę, że teraz myśli już tylko o tym, żeby gdzieś regularnie bronić. Na to zasługuje. Do końca okna transferowego jego sytuacja powinna się wyjaśnić...


Są jeszcze Belg Simon Mignolet, który przyszedł w 2013 za ponad 10 milionów euro i Niemiec Loris Karius, który trafł do Anglii przed poprzednim sezonem za ponad 6 milionów euro...


Ok, ja kosztowałem prawie pół miliona euro, ale Ruch może jeszcze liczyć na pieniądze – i to duże pieniądze – gdy zacznę regularnie grać w Liverpoolu.


To możliwe już w tym sezonie?


Będzie trudne, ale jest możliwe. Mój problem to fakt, że Premier League nie sposób porównać do Serie A. Tam Donnarumma dostał szansę jako nastolatek i ją wykorzystał. Nie odmawiam mu klasy - na tę szansę zasłużył i w pełni ją wykorzystał. Takich historii w Premier League w ostatnich latach w ogóle nie kojarzę, nie ma bramkarzy nastoletnich. Może jedynym wyjątkiem był Jordan Pickford,  ale to była wyjątkowa sytuacja, Sunderland był skazany na spadek i dlatego Pickford dostawał w tym klubie szansę. Zresztą nie miał też 17, czy 18 lat, a 22... Tutaj stawia się na doświadczenie, z czym trudno mi się pogodzić, ponieważ ja uważam, że wiek w futbolu nie ma znaczenia. To w ogóle nie powinno się liczyć, gdy bierze się pod uwagę umiejętności zawodników. Też umiejętności bramkarzy.


Nie boisz się, że spalisz się w swojej ambicji?


Nikt mi tego miejsca - w którym jestem - nie podarował i nikt mi też nie podaruje miejsca w bramce Liverpoolu. Muszę to sobie wywalczyć. Na razie gram regularnie w Premier League 2, czyli zapleczu ligi angielskiej, gdzie grają piłkarze do lat 23. Na tym poziomie rozgrywek tak naprawdę miałem regularnie występować dopiero w sezonie 2017/2018, a rozegrałem praktycznie cały poprzedni sezon. Jestem dalej niż kreślił to trener bramkarzy „The Reds”, gdy zdecydowałem się przyjąć propozycję tego klubu. Dla mnie to jednak za mało...


Rozpiera Cię ambicja. Pytanie jaki jest poziom Premier League 2...


W Polsce mogę się naczytać o tym poziomie u ludzi, którzy zupełnie nie mają o tym pojęcia. Czytałem, że Premier League 2 jest słabsza od pierwszej ligi polskiej, czyli de facto drugiej. To bzdury świadczące o tym, że ludziom nawet nie chce się spojrzeć w składy takich zespołów jak Arsenal czy Manchester City lub United. Powiem więcej – i to z pełną świadomością: gdybym bronił w Ekstraklasie, byłbym najlepszy...

 


Paru Czytelników tego wywiadu co najmniej się uśmiechnie...


Jestem przekonany do tego, co mówię... Lubię żartować, ale teraz mówię serio – byłbym najlepszym bramkarzem Ekstraklasy. Tylko co z tego?


Wiesz, że Bartłomiej Drągowski wyjechał do Włoch mając rozegrane 64 mecze w Ekstraklasie w barwach Jagielloni?


I co mu to dało? Gdzie jest? Nie chcę na siłę krytykować Bartka, to są jego decyzje, tak jak pozwólcie mi wszyscy podejmować moje decyzje. Nie zagrałem w Ruchu Chorzów, moim ukochanym klubie, ponieważ uznałem, że mogę się rozwijać w Anglii i tylko tak trafić na szczyt zawodowego futbolu. Prezes Boniek pisze na Twitterze, że właściwsze by było, gdybym ograł się dwa-trzy lata w Polsce. Proszę jednak zwrócić uwagę, że idąc z Polski – jako bramkarz - nie ma się najmniejszych szans na regularną grę w silnych ligach Zachodu. Skorupski poszedł i grał? Pawłowski poszedł i grał? Drągowski poszedł i gra? Nie ma takiej możliwości. Kto chce bronić w Anglii, czy we Włoszech musi przejść szlif w zespołach z tych krajów. Ja tutaj przechodzę szkołę życia i bronienia. Zdarzają mi się błędy, ale ich częstotliwość jest minimalna. Zrozumiałem najważniejsze przesłanie, jakie obowiązuje w Premier League – ważna jest decyzyjność. Jeśli już podejmujesz decyzję, to podejmuj ją błyskawicznie i realizuj z pełnym przekonaniem.


Nie miałeś przekonania, żeby przyjąć powołanie do reprezentacji U21 na turniej w Polsce?


Dzwonił do mnie trener Dorna, dzwonił prezes Boniek – to się działo jednak na dziesięć dni przed ostatecznymi nominacjami. Przecież było kilkadziesiąt meczów towarzyskich przed turniejem, jakoś na żaden z tych meczów nie zostałem powołany. Nikt nie dał mi pół szansy, abym mógł się wykazać w reprezentacji młodzieżowej. Jak więc miałem uczestniczyć w turnieju? Po co miałbym tam się znaleźć? Szukali kogoś do noszenia piłek? Przecież wiadomo było, że będzie bronił Wrąbel, że nawet Drągowski nie ma szans, bo zagrał dziesięć meczów w Primaverze, a nie w Serie A.


Mówisz to, co myślisz... A co myślisz o nowym rozdaniu w reprezentacji młodzieżowej? Jesteś - obok Drągowskiego z Fiorentiny – jednym z dwóch bramkarzy powołanych z zagranicy na pierwsze spotkanie eliminacyjne z Gruzją w Tibilisi.


Przyjeżdżam, żeby bronić.


Były bramkarz, a obecnie trener młodzieżówki – Michniewicz – będzie musiał ocenić, kto numerem jeden między słupkami Biało-Czerwonych. W czasie turnieju rozmawiałem z Bartkiem Drągowskim i już wtedy z trudem znosił rolę rezerwowego...


Ja nigdy nie myślę, żeby siedzieć na ławce. Nie przyjeżdżam na kadrę, aby pokazać się w kanale „Łączy nas piłka” - mnie to nie interesuje. Interesują mnie wyzwania na boisku.

 


Gdy startowała Ekstraklasa, kilka tygodni temu, na Twoim koncie Twitterowym znalazł się wpis „Dobrze, że ruszyła Ekstraklasa, można podziwiać kwiat bramkarstwa”.


I?


I odezwał się Kiełpin...


Odpiszę mu za jakiś czas... Co nie znaczy, że innym nie odpisuję od razu. Nie znoszę nudy, czasami po prostu rozkręcam Twittera, specjalnie prowokuję. Dla mnie Twitter to zabawa, która wpływa na mnie tylko pozytywnie. Mnie hejty, głupoty czy polemiki w ogóle nie zrażają. Podobnie jak wpis prezesa Bońka o tym, że „lepiej mówić mniej gdy ma się naście lat”. Ja po prostu jestem sobą i Twitter mnie bawi tak, jak bawi prezesa PZPN.


Angielskie kluby kontrolują jednak przekaz, który jest na kontach społecznościowych piłkarzy. Pamiętamy reakcję Arsenalu na niefortunne wpisy Wojciecha Szczęsnego.


Liverpool jedyny raz zareagował na mojego tweeta, gdy znalazłem się w sześćdziesiątce najzdolniejszych piłkarzy według „The Guardian”. Pojechałem wówczas na reprezentację Polski U19 i wylądowałem na ławie, co odpowiednio skomentowałem. Nigdy od tego czasu klub nie zwrócił mi uwagi na to, co piszę na moim koncie. W Polsce jednak jestem postrzegany szczególnie krytycznie - chyba z tego względu, że odzywa się nasza specyficzna mentalność, że ktoś kto odbiega od normy nie jest przyjmowany pozytywnie. To jednak nie jest mój problem. Ja po prostu mam swoje zdanie. Lubię się pośmiać i nie zamierzam się zmieniać. A co do „kwiatu bramkarstwa w Ekstraklasie” – do dziś nie widzę nic zdrożnego w moim wpisie. Zupełnie nie rozumiem polemiki, która rozgorzała. Naprawdę nie zamierzam ograniczać moich aktywności medialnych, bo komuś to się nie podoba. Mi osobiście na TT podobają się ludzie, którzy mają coś do powiedzenia, nie przynudzają, rozumieją konwencję...


Na Twitterze niedawno wrzuciłeś zdjęcie swojego pierwszego boiska, takiego placu jaki pamięta każdy chłopak, który kopał piłkę.

 

Tak, to jedno z dwóch boisk, na którym zaczynałem, w dzielnicy Bykowina w rodzinnej Rudzie Śląskiej. Tam się zaczynało, a zobaczymy gdzie skończę...

 

 

Na razie zmieniłeś swoją charakterystykę na koncie TT - z „kandydat na bramkarza” na „bramkarz LFC”.


Zrobiłem to po tym, jak zadebiutowałem w sparingu pierwszej drużyny Liverpoolu. Jak zagram mecz o stawkę, to wpiszę jeszcze coś innego: „Pan bramkarz”.


Jeszcze jako „kandydat na bramkarza” zjawiłeś się w swojej podstawówce w Rudzie Śląskiej – jak widziałem w regionalnych mediach to było prawdziwe wydarzenie dla Twoich młodszych kolegów.


Niewiele młodszych. A szczególną satysfakcję miałem obserwując miny kilku nauczycielek. Powiem tak – ja się nie zmieniłem i zmieniać się nie zamierzam. Już kilka lat temu te nauczycielki prorokowały mi, że z moim niewyparzonym językiem daleko nie zajdę. Warto było zobaczyć ich miny, gdy znowu pojawiłem się w szkole – jako „kandydat na bramkarza” Liverpoolu...


W tym sezonie Premier League 2, a w następnym?


Byłem kilka dni w jednym z klubów League One, ale myślę, że nie tędy droga, że Liverpool myśli, abym w przyszłym sezonie ogrywał się na poziomie co najmniej Championship. Już zimą zastanawiano się, czy nie pownienem iść na pół roku do Holandii – była propozycja z Go Ahead Eagles. Z kolei Liverpool zaoferował mi zupełnie nowy kontrakt – do końca 2020 roku. Nic tylko brać się do roboty!

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze