Koszykówka

Nie żyje Adam Wójcik. Miał 47 lat

Od dłuższego czasu drogą prywatną (z zaznaczeniem, że ma pozostać prywatna, na wyraźne życzenie) docierały smutne wieści o zdrowiu Adama Wójcika walczącego ze śmiertelną chorobą. Wydawało się, że już wygrał, ale niestety niedawno doszło do nawrotu. Choroba zabrała nam absolutnie przedwcześnie człowieka wybitnego, którego nie da się zastąpić. Koszykarza znakomitego, którego wszyscy kochali i podziwiali. Wszyscy. To mówi o tym, kim był.

Pozostaną w pamięci jego akcje i jego wizerunek, jego sukcesy - 8 mistrzostw Polski, 14 medali MP, gra na 4 EuroBasketach, 149 meczów i 1821 punktów w kadrze, największa liczba występów ze wszystkich Polaków w Eurolidze… Miano króla ligowych strzelców, drugie miejsce w historii za Eugeniuszem Kijewskim w tych punktach, drugie w liczbie rozegranych meczów za Dariuszem Parzeńskim. Strona pzkosz.pl to wszystko wypisała, to długa lista.

Jakże tragiczne i niesprawiedliwe jest, że trzeba było to skompilować i opublikować. Miał tylko 47 lat.

Adama zobaczyłem z bliska - można powiedzieć, że poznałem nieco lepiej - w autobusie Mazowszanki Pruszków w latach 90., kiedy jako młody dziennikarz podróżowałem po całej Europie z tym zespołem, a on przez rok tam grał - zresztą znakomicie. Później wiele razy w tej relacji zawodnik - dziennikarz/komentator/działacz się spotykaliśmy w całej Polsce i Europie. Przecież w reprezentacji grał jeszcze osiem lat temu. Przecież w lidze grał jeszcze pięć lat temu… Próbowałem go ściągnąć do Czarnych Słupsk, kiedy tam pracowałem, ale wybrał wtedy Poznań… Przez jedno lato wspólnie komentowaliśmy też mecze kadry dla Polsatu Sport.

I jedno mi przychodzi do głowy w tej tragicznej chwili, kiedy moment temu dowiedziałem się o jego odejściu: Adam pod żadnym względem i w żadnym znaczeniu na boisku i poza nim NIGDY mnie nie zawiódł. Taki był.

Nie ma sensu pisać więcej…

Adamie, byłeś zawsze wzorem, idolem, inspiracją, zawodowcem! Dziękuję Ci za wszystko. Będziemy pamiętać! Odpoczywaj!

Krystyno, Janie, Szymonie - wyrazy wsparcia, choć wiem, że nic już nie zmieni niezmiennego... Trzymajcie się!

Żegnaj, Wielki Adamie!