Kłos nie ukrywa, że liczył na nieco lepszą postawę biało-czerwonych w pierwszej fazie mistrzostw Europy, które odbywają się w Polsce.

- Zwłaszcza chodzi mi o mecz z Serbią. Wyglądało to tak, jakby rywale lepiej znieśli presję kibiców na Stadionie Narodowym niż my. Myślałem, że w kolejnych spotkaniach będzie lepiej, ale bywało z tym różnie. Dobre momenty przeplatamy słabszymi. Wierzę jednak, że im dalej w las, tym będzie lepiej – powiedział.

Polska w swojej grupie zajęła drugie miejsce za Serbią i aby zagrać w ćwierćfinale, musi teraz pokonać w barażach Słowenię.

Siatkarski wicemistrz Europy z 1979, 1981 i 1983 roku nie wyobraża sobie, aby mogło być inaczej. - Tak jak Serbia nam się zrewanżowała za porażkę na mistrzostwach świata, tak my musimy się zrewanżować Słowenii za porażkę sprzed dwóch lat na mistrzostwach Europy. Stawka jest podobna, bo przegrywający odpada z walki o medale – przypomniał.

Dwa lata temu na mistrzostwach Starego Kontynentu organizowanych we Włoszech i Bułgarii biało-czerwoni grali ze Słowenią dwa razy. Najpierw w fazie grupowej wygrali 3:1, ale w ćwierćfinale musieli uznać wyższość późniejszych srebrnych medalistów (2:3).

- Nie odkryję niczego nowego – kluczowa będzie zagrywka. Musimy odsunąć Słowenię od siatki. Jeżeli nam się to uda to będą mieli problem z kończeniem akcji, zwłaszcza, że my w bloku spisujemy się naprawdę dobrze, to chyba nasz najsilniejszy w tej chwili element. Mecz będzie ciężki, bo na zawodnikach będzie ciążyła myśl, że porażka oznacza koniec marzeń o medalu, ale wierzę w naszych chłopaków – dodał były wielokrotny reprezentant Polski.

Na zwycięzcę pary Polska – Słowenia czeka już Rosja, która wygrała swoją grupę i bezpośrednio awansowała do ćwierćfinału. Według Kłosa starcie ze Sborną rozgrzałoby kibiców do czerwoności.

- Nasze mecze z Rosją mają już swoją historię i zawsze były zacięte. Myślę, że to będzie długi mecz. Ale najpierw musimy pokonać Słowenię i na tym powinniśmy się koncentrować. O tym, co dalej, będziemy myśleli później. Nadal wierzę w medal naszych chłopaków, bo chociaż start nie był najlepszy, z każdym spotkaniem będzie lepiej – podsumował Kłos.

Polska ze Słowenią zagra w Krakowie w środę o godz. 20.30.