Ostatnio sporo mówi się zarówno o Lewandowskim, jak i Ancelottim. Sprawa polskiego snajpera jest oczywista: chodzi o mocny wywiad, którego udzielił "Der Spiegel". Zaatakował w nim klub, sugerując, że ten nie potrafi skusić największych gwiazd, przez co Bayern nie może równać się z Realem Madryt czy Manchesterem United. Uli Hoeness oraz Karl-Heinz Rummenigge także mogli się zdziwić, czytając słowa swojego zawodnika.

Z kolei Ancelotti miał - zdaniem byłego piłkarza Bayernu Mario Baslera - podpisać wstępną umowę z jednym z chińskich klubów. Mówiło się o Guangzhou Evergrande, a Włoch od stycznia zastąpiłby Luiza Felipe Scolariego. Włoski szkoleniowiec na konferencji prasowej przed meczem Ligi Mistrzów z Anderlechtem rozwiał wszelkie spekulacje. - Chyba niektórzy nie zrozumieli żartu - stwierdził.

Nie mógł też pozostać obojętny na słowa Lewandowskiego.

- Nie muszę z nim rozmawiać na temat wywiadu, którego udzielił. Porozmawiam z nim o wtorkowym meczu - stwierdził.

Dobre otwarcie fazy grupowej Ligi Mistrzów będzie bardzo potrzebne Bayernowi, który ostatnio przegrał w Bundeslidze z Hoffenheim 0:2.