Trwa zamieszanie w szeregach Bayernu Monachium. Po niedawnych głośnych słowach Thomasa Muellera, który zapowiadał odejście ze względu na konflikt z Ancelottim, oliwy do ognia dolał Robert Lewandowski, który jawnie skrytykował politykę transferową swojego klubu. Żeby tego było mało, media uważnie przyglądają się sytuacji Carlo Ancelottiego, który według nich ma po sezonie pożegnać się z Allianz Arena.
 
Włoski weteran ma zapisane w kontrakcie, że w wypadku zdobycia dwóch mistrzostw Niemiec może pożegnać się z klubem. ESPN sugeruje, że Ancelotti będzie chciał spróbować swoich sił w Premier League, bowiem ma na pieńku z szatnią zespołu z Monachium. Niewykluczony jest też kierunek chiński.
 
W ostatnich tygodniach mnożą się konflikty wewnątrz zespołu: do wspomnianych Muellera i Lewandowskiego dołączali przecież Arjen Robben i Franck Ribery.
 
Jeszcze bardziej sensacyjnie brzmią spekulacje na temat następcy Ancelottiego. Wybór ma ponoć paść na zaledwie 30-letniego ojca sukcesu maleńkiego Hoffenheim, Juliana Nagelsmanna. Rówieśnik Leo Messiego fantastycznie rozpoczął sezon i wraz ze swoim zespołem wicelideruje tabeli Bundesligi. W ostatniej kolejce zresztą rozprawił się z Bayernem 2:0 po dublecie Marka Utha.
 
Wielkim marzeniem 30-latka od zawsze było poprowadzenie dużego klubu, jednak sam prawdopodobnie nie przypuszczał, że może to stać się w tak ekspresowym tempie. Przed rokiem został najmłodszym trenerem w historii Bundesligi. Zapytany o Bayern pokornie jednak przyznał:
 
"Mam wielki szacunek dla Carlo Ancelottiego. Wygrał więcej trofeów, niż ja mam par majtek w szafce... Napisałem mu sms-a z wyjaśnieniem moim słów, mam nadzieję, że poprawnie je odbierze.