Adam Łuczka: Za nami pierwszy półfinał EMP, w którym iHG bardzo gładko rozprawiło się z Zaprzęgiem. Jak streściłbyś ten mecz?
 
Wojciech "Tabasko" Kruza: Myślałem, że Zaprzęg będzie lepszą drużyną i zdobędzie jeden punkt, bo w pierwszej grze bardzo słabo wybraliśmy postacie. Sam się zdziwiłem, że było 3:0 i to zdobyte w tak łatwy sposób. Naprawdę oczekiwałem od przeciwników więcej. Nie chcę mówić, że są słabi, bo być może mieli gorszy dzień, ale zawiodłem się trochę na tym, jaki poziom zaprezentowali.
 
No właśnie. Mówisz, że to takie łatwe zwycięstwo, że zawiodłeś się poziomem rywali. Ostatnio na scenie esportowej, a szczególnie League of Legends, pojawią się trochę takiego „trash talku”. Jak ty, jako zawodnik, mógłbyś opisać to zjawisko?
 
Teraz w tym momencie na polskiej scenie bardzo trudno jest „trash talkować”. Mamy trzy czołowe drużyny. Jesteśmy my, Pompa Team i Katastrofa Awionetki lub Team DPD. Chodzi o to, że te wszystkie drużyny się bardzo lubią. I nawet jeśli chcemy się „trash talkować”, to nie potrafimy.
 
To działało, jak na scenie było AGO Gaming. Ich nikt nie lubił. AGO wyzywało się z Pompą, AGO się wyzywało z Teamem Kinguin – „trash talk” działał. Teraz wydaje mi się on zupełnie niepotrzebny. Ludzie nie potrafią „trash talkować” i według mnie powinni z tym skończyć. Może jeśli na scenie zbuduje się jakąś narrację i np. Puki style zacznie się wyzywać z Woolitem, to znowu będzie miało sens.
 
Ja dziś „trash talkowałem”, ale to było takie „śmieszkowe” i nikt tego na poważnie nie weźmie.
 
A co jeśli chodzi o twoją osobę? W ostatnim czasie imałeś się wielu zajęć: współpraca z Frenzy, byłeś trenerem, teraz znowu powrót do grania. Na czym się skończyło?
 
Nie wiem. Myślę, że jeszcze nie będę trenerem, bo w tym momencie jestem na to za młody i nie mam odpowiedniego przygotowania psychicznego. Największą frajdę sprawia mi komentowanie, ale nie mogę się na tym skupić, bo muszę zarabiać, jakoś się utrzymywać. Dlatego pozostanę przy graniu i prawdopodobnie zostanę w Polsce. Nie będę grał w Europie. Dopóki będę wygrywał, karierę kontynuować będę jako gracz, a następnie być może zostanę trenerem.
 
Przygoda z Illuminar Gaming to przygoda na jeden turniej, czy po ewentualnym zdobyciu tytułu ESL Mistrza Polski zostaniecie w tym samym składzie?
 
Na ten moment ten skład jest tylko na polskie turnieje. Jeśli jakaś organizacja będzie chciała wziąć nas pod swoje skrzydła i zagwarantuje europejskie pieniądze, to będziemy grali jako nasza piątka. Co do Illuminar Gaming – na razie jesteśmy na ESL Mistrzostwach Polski i zależnie od wyników i tego, czy będziemy chcieli, ta współpraca może przenieść się jeszcze na Puchar Polski Cybersportu.
 
Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.