Brosz: To co robi Górnik jest jedyną drogą rozwoju polskich klubów

Piłka nożna
Brosz: To co robi Górnik jest jedyną drogą rozwoju polskich klubów
fot. CyfraSport

Górnik Zabrze jest sensacyjnym liderem Ekstraklasy, a ojcem sukcesu pozostaje trener Marcin Brosz. "Na Górnika jest boom, i to niebywały. Młodzież garnie się do treningów. Moim zdaniem to co robimy, to jedyna dobra droga rozwoju naszych klubów".

Cezary Kowalski: Pamiętam jak wiosną przed serią zwycięskich meczów, które sprawiły, że awansowaliście do ekstraklasy, był pan sceptyczny co do szans swojej drużyny i zastanawialiśmy się czy to nawet dobrze dla tych młodych chłopaków, na których zaczął pan stawiać, aby już teraz zagrali w polskiej elicie. Dziś Górnik Zabrze jest rewelacją i liderem ekstraklasy.
 
Marcin Brosz: Nie ma co do tego wracać. Dziś cieszymy się z tego co osiągnęliśmy, a z drugiej strony chcemy się rozwijać, stawiać sobie nowe cele. Zdawać sobie sprawę z tego, że to co teraz mamy nie jest wieczne. Zgodnie z duchem sportu chcemy jednak szybciej, dalej, wyżej. Trzeba w tym wszystkim też odwagi. I nie mówię tylko o zawodnikach, ale o całym klubie.
 
Zmiana strategii, a mówiąc w skrócie pozbycie się starszych graczy i postawienie na młodych, była w pewnym sensie wymuszona. Trzeba było jakoś reagować po tym jak traciliście punkty nawet w Kluczborku…
 
Pokazujecie pierwszą ligę, macie na ten temat swoje zdanie, wielokrotnie je wyrażaliście. Ja muszę jednak powiedzieć, że zimą podczas przygotowań do rundy rewanżowej mieliśmy opracowane dwie strategie. Zostawiliśmy w Górniku ludzi, którzy dawali nam największą szansę osiągania sukcesów i dokooptowaliśmy do nich najbardziej uzdolnioną młodzież. I jak jechaliśmy do Słowenii na obóz przygotowawczy to rozegraliśmy tam dwa równorzędne sparingi, korzystając z dwóch opcji. I wtedy uznaliśmy, że ta druga grupa nie musi być jedynie dochodzącą, wręcz było już widać różnicę na korzyść tych drugich. I zaczęliśmy ich przygotowywać do tego, aby wzięli ciężar na siebie. Przyszedł odpowiedni moment i ci chłopcy to wykorzystali. Rozwijają się cały czas. Kontynuujemy swoją pracę, którą zaczęliśmy ponad rok temu, ale już w warunkach gry w ekstraklasie.
 
Niebezpieczeństwa stosowania identycznego pomysłu już po awansie były jednak teoretycznie ogromne…
 
Takie się wydawały, ale proszę zauważyć jaki postęp zrobiliśmy w tym czasie. Rozliczamy się z każdego kolejnego meczu. Nie patrzymy dalekosiężnie jako zespół. Patrzymy na to co teraz dzieje się wokół klubu i się tym pozytywnie nakręcamy z dnia na dzień. Walczymy o dobrą jakość widowiska i o trzy punkty. Nic się nie zmieniło od naszej ostatniej rozmowy wiosną.
 
Kryzys podobno musi jednak przyjść…
 
Staram się monitorować sytuację na bieżąco, mamy dość szeroką kadrę, jak jest problem śmiało z tego korzystam. Proszę zwrócić uwagę jaki ostatnio mieliśmy wyzwania. Najpierw trudny mecz w Niecieczy, później walka ze Śląskiem Wrocław, następnie dogrywka w Pucharze Polski z Sandecją i za chwilę daleki wyjazd z Zabrza do Szczecina na mecz Pogonią. I jakoś sobie poradziliśmy (Górnik zdobył w tych meczach siedem punktów i awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski - przyp. CK).
 
Pańska drużyna jest przeciwstawiana naszym zespołom ligowym, które opierają się na sprowadzanych z zagranicy bardzo drogich, ale co najwyżej przeciętnych zawodnikach, którzy i tak nie dają jakości międzynarodowej. Okazuje się jednak, że z tą polską młodzieżą wcale nie jest tak źle…
 
Pamiętajmy jednak, że ci chłopcy, którzy u mnie dostają taką szansę to nie są  przypadkowi zawodnicy. Wolniewicz, Koj, Kurzawa, Wolsztyńscy, Olszewscy, wcześniej Kopacz to byli gracze, którzy osiągali z grupami młodzieżowymi Górnika wicemistrzostwo Polski, dochodzili do finału. Osiągali sukcesy w piłce młodzieżowej i liczyli na to, że ktoś im da szansę w piłce seniorskiej. Więcej, jak już dochodzili do wieku seniora byli wypożyczani, do Rybnika, Legionowa, Limanowej, Częstochowy. Jednak byli przygotowywani do tej szansy przez spory czas. 
 
Czyli to nie jest też tak, że wystarczy wpuścić do składu młodego zawodnika i wszystko będzie dobrze?
 
Dokładnie. Trzeba było ich selekcjonować, obserwować, motywować, czekać. Z drugiej strony mamy przykład Szymona Żurkowskiego, który przyszedł do nas z Gwarka Zabrze jako zawodnik bardzo dobrze rokujący, ale bardzo ciężko mu się było przestawić. Pamietam mecz w Siedlcach, kiedy widać było, że coś w sobie ma, ale nie był jeszcze chłopakiem, na którym można było opierać zespół. Wysyłał jednak sygnały. Poczekaliśmy dwa miesiące, znów dostał szansę i zaskoczył. Dziś jest naszym podstawowym pomocnikiem, zbiera dobre recenzje, a ma 19 lat. Bo jak pan widzi niewiele ten zespół po awansie zmieniliśmy.
 
To też była niespodzianka. Z reguły beniaminkowie sięgają po ogranych zawodników, którzy są jakąś gwarancją ligowego bytu.
 
Jako klub nie zamykamy się na zawodników o innej charakterystyce. To nie jest tak, że tylko młodzież i koniec. Jeżeli przyjdzie ktoś doświadczony i będzie wartością dodaną to się nie zawahamy go zakontraktować. Ta filozofia, którą dziś pokazujemy jest najważniejsza dla nas, ale nie trzymamy się jej sztywno. Przykład Igora Angulo, który ma 33 lata. Były problemy ze skutecznością napastników dlatego ściągnęliśmy Hiszpana. Pierwszy cel najważniejszy był doraźny, żeby strzelał gole. Drugi: aby tacy gracze, którzy dobrze rokują jak Wolsztyńscy, Urynowicz, Kiklaisz, Wajsak mieli obok siebie kogoś doświadczonego. Od którego mogliby podpatrzyć na treningach, jak się ustawiać, jak robić wkładkę, jak się zachowywać w konkretnej sytuacji pod bramką. Z obu zadań wywiązuje się bardzo dobrze. Fakt, że sześciu graczy Górnika zostało powołanych ostatnio do reprezentacji młodzieżowych to jest wielka nagroda i wielki honor dla nas wszystkich. Liczymy, że za chwilę zaczniemy dostarczać graczy do pierwszej reprezentacji.
 
Mówi się, że Kurzawa powinien już dostać szansę od trenera Nawałki, rekomenduje pan skrzydłowego?
 
Selekcjoner ma świetne rozeznanie w Zabrzu, wie co robić, kupę lat tu pracował. Sam kontekst, już to, że o tym rozmawiamy pokazuje jak bardzo poszliśmy do przodu. Taki jest sport, tutaj wolno, a nawet trzeba marzyć. Czas płynie na korzyść moich zawodników, każdy mecz z dobrym przeciwnikiem powoduje, że ci chłopcy robią postęp. Gołym okiem to widać. Mało tego, po piętach tych których już pokazaliśmy zaczynają deptać kolejni. Często jeszcze młodsi. To jest właśnie najfajniejsze. Tacy gracze jak Wajsak czy Hajda (rocznik 2000 - przyp. CK) również chcą swoją szansę dostać. A to jest z kolei szansa dla Górnika.
 
Jest boom na Górnika?
 
I to niebywały. Młodzież się garnie do treningów. Prawdziwa moda. Właśnie się przechadzam po trzech boiskach, które są pełne dzieciaków (rozmawialiśmy około godz. 18 - przyp CK). To jest pokłosie naszego sukcesu, który mam nadzieję Górnik będzie konsumował latami. Wie pan, że od dwóch tygodni nie ma biletów na kolejny mecz w Zabrzu? A stadion nie jest mały. Jest wiele osób, które czekają na okazję, że ktoś zrezygnuje z biletu, żeby wskoczyć na jego miejsce. W polskiej ekstraklasie. Chłopaki to wiedzą, czują tę energię, wiedzą jakie są oczekiwania. Niesamowicie to jest pozytywne.
 
Publiczność tak dobrze odbiera ten zespół, bo grają w nim „swoje chłopy”, łatwiej się utożsamiać z chłopakami z sąsiedztwa, niż najemnikami…
 
Dzisiaj jest ogromna identyfikacja z tym zespołem. Podobało mi się ostatnio zdanie, które przeczytałem o kibicach Górnika. Oni nie chodzą na stadion na zespoły, które przyjeżdżają, a to przecież często jest normą. Ale chodzą na swój Górnik. Lepszego komplementu nie można dostać.
 
Pokonaliście już w tym sezonie kluby z dużo większym budżetem, z zespołami, których trenerzy mówią, że nie da się budować sukcesu tylko na polskich graczach. Bo są zbyt drodzy, zmanierowani, nie gwarantują postępu, a poza tym jest ich zwyczajnie mało. Jesteście zatem wyjątkiem potwierdzającym regułę? A może ta teza jest kłamliwa?
 
Moim zdaniem to co robi Górnik to jest jedyna dobra droga rozwoju naszych klubów. 
Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze