Kilka godzin po zwolnieniu Ancelottiego z Bayernu prezydent klubu Uli Hoeness wypowiedział się na łamach "Westfalenpost", gdzie ujawnił, że zatrzymanie włoskiego szkoleniowca w Bawarii było po prostu niemożliwe. Wszystko przez konfilkt w zespole złożonym z wielu gwiazd, nad którymi Ancelotti w pewnym momencie stracił kontrolę. - Przeciwko Ancelottiemu było pięciu piłkarzy Bayernu - powiedział Hoeness niemieckiemu dziennikowi.

Inny niemiecki portal sport1.de poszedł o krok dalej i ujawnił nazwiska pięciu piłkarzy, którzy byli za wyrzuceniem Włocha z ekipy mistrza Niemiec. Zdaniem Niemców chodzi o Matsa Hummelsa, Thomasa Muellera, Jerome'a Boatenga, Francka Ribery'ego oraz Arjena Robbena. Czterej z nich (wszyscy oprócz Muellera) nie zagrali w wyjściowym składzie w środowym meczu Ligi Mistrzów z PSG, a Boateng w spotkaniu z paryżanami wylądował nawet na trybunach. O takich decyzjach personalnych piłkarze dowiedzieli się w bardzo ciekawy sposób - Ancelotti wywiesił kartkę z 11 nazwiskami graczy, po czym opuścił szatnię bez słowa.

Niemieckie media piszą nawet o tym, że Ancelotti w ten sposób sam sprowokował swoje zwolnienie z monachijskiego klubu. Fakty są takie, że w zespole mistrza Niemiec już od kilkunastu tygodni działo się bardzo źle. Kilku graczy otwarcie narzekało na współpracę z Ancelottim i na taktykę Bayernu. W mediach wielokrotnie cytowane były wypowiedzi Roberta Lewandowskiego, Robbena czy Muellera. W trwającym wciąż tygodniu czara goryczy wreszcie się przelała...

Tymczasowym szkoleniowcem mistrza Niemiec został Willy Sagnol. W najbliższych dniach prawdopodobnie poznamy jednak nazwisko nowego trenera Bayernu, a według mediów najpoważniejszymi kandydatami na stanowisko są pozostający bez pracy Thomas Tuchel i opiekun Hoffenheim Julian Nagelsmann.