W latach 2011-12 grał w młodzieżowej reprezentacji Islandii, gdy tamtejsza federacja dopiero raczkowała. W 2013 roku zdecydował się na zmianę barw narodowych na kraj, w którym się urodził. Aron Johansson za zgodą FIFA w sierpniu zadebiutował w nowej reprezentacji, rozgrywając towarzyski mecz z Bośnią i Hercegowiną.

Wówczas reprezentacja USA była na fali: świetnie zaprezentowała się na MŚ 2014 w Brazylii, gdzie wyrwała awans do fazy pucharowej późniejszemu mistrzowi Europy, Portugalii. Jankesi przegrali w 1/8 finału z Belgią po dogrywce, zostawiając po sobie doskonałe wrażenie. Johansson był wówczas częścią zespołu Jurgena Klinssmana, notując występ w fazie grupowej z Ghaną.

To właśnie chęcią gry na wielkich turniejach Johansson motywował swoją decyzję o zmianie barw narodowych. "Miałem to szczęście, że ze względu na podwójne obywatelstwo mogłem wybierać między Islandią, a USA. Wybór był prosty, chociaż zależało mi na obu zespołach: postawiłem na Stany Zjednoczone, bo chciałem zasmakować wielkich turniejów, na które nie miałbym szans z reprezentacją Islandii" - mówił przed czterema laty obecny zawodnik Werderu Brema.

Od tamtej pory jednak wszystko w świecie futbolu zostało wywrócone do góry nogami. Reprezentacja Islandii dość sensacyjnie została jedną z wiodących sił w Europie: awansowała na Euro 2016, gdzie w 1/8 finału ograła Anglię i została rewelacją turnieju. Dwa lata później po raz pierwszy w historii zagra na mistrzostwach świata w Rosji po tym, jak zwyciężyła w grupie z Chorwacją, Ukrainą i Turcją.

Najbliższe mistrzostwa Johansson obejrzy co najwyżej w telewizji, bowiem słaba kadra USA w meczu o wszystko przegrała z najsłabszym w strefie CONCACAF Trynidadem i Tobago, w słabym stylu żegnając się z mundialem w Rosji.