Siatkówka

Wlazły odebrał piłkę... stopą! Wielka...

Olsztynianie w trzech dotychczas rozegranych meczach obecnego sezonu odnieśli trzy zdecydowane zwycięstwa (3:1 Espadon Szczecin, 3:0 Dafi Społem Kielce, 3:1 BBTS Bielsko-Biała) i mimo zaległego meczu (z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle) zajmowali drugie miejsce w tabeli PlusLigi. PGE Skra miała aż dwa przełożone mecze (z Treflem Gdańsk i Aluron Virtu Warta Zawiercie), a w dotychczas rozegranych ulegli 1:3 ekipie Jastrzębskiego Węgla oraz wygrali 3:0 z Asseco Resovią.

 

Starcie piątej drużyny poprzedniego sezonu z wicemistrzem Polski lepiej rozpoczęli goście (6:8, 9:13 – po asie serwisowym Bartosza Bednorza, 12:16). W końcówce seta gospodarze próbowali odrobić straty, popełniali jednak zbyt dużo błędów własnych, mieli również kłopoty z przyjęciem zagrywek rywali, a w szeregach Skry dobrze prezentował się Mariusz Wlazły. Serwis Blake Scheerhoorna w siatkę ustalił wynik tej partii na 18:25.

 

W drugiej partii początek znów przebiegał przy przewadze bełchatowian (6:8). W środkowej części seta gospodarze wygrali pięć piłek z rzędu (13:9), i przejęli inicjatywę w tym secie. Coraz częściej ryzykowali w polu zagrywki, a Paweł Woicki i AdrianBuchowski popisali się asami, skutecznie grali Jan Hadrava i Tomas Rousseaux, który wywalczył dwa ostatnie punkty w tym secie: najpierw po skutecznym ataku, a następnie blokując atak Wlazłego (25:21).

 

Set numer trzy miał podobny przebieg do poprzedniego. Początkowa przewaga przyjezdnych (5:8), pogoń siatkarzy AZS (11:11) i kluczowa dla losów tej odsłony seria pięciu wygranych akcji (17:13). Wypracowanej wówczas zaliczki gospodarze nie oddali już do końca seta, choć goście byli blisko: po dwóch akcjach zakończonych przez Wlazłego mieli już tylko punkt straty (22:21). Szalę zwycięstwa na stronę olsztynian przechylił Rousseaux, który znów zdobył decydujące punkty (25:23).

 

Czwarta odsłona długo toczyła się przy przewadze gospodarzy (8:4, 16:13, 18:15), goście odrobili jednak straty – po skutecznym ataku Bednorza było 18:18. Końcówka seta to zacięta walka punkt za punkt, którą rozstrzygnęła rywalizacja na przewagi. Gospodarze mieli piłki meczowe w górze, ale dwa decydujące słowa w tym secie należały do znakomicie dysponowanego Bednorza (28:30). Goście doprowadzili do tie-breaka, w którym mieli przewagę przy zmianie stron (6:8). Olsztynianie jednak nie odpuszczali, wyrównali stan seta (9:9), a później w kluczowym momencie seta wygrali cztery piłki z rzędu, przy skutecznej grze Jakuba Kochanowskiego i uzyskali przewagę (14:11). Zepsuty serwis Milada Ebadipoura zakończył to spotkanie (15:12).

 

Gospodarze zgarnęli dwa punkty w starciu z trudnym rywalem i lepiej od graczy z Bełchatowa prezentowali się w bloku (9–6) oraz polu zagrywki (8–3). Przyjezdni uzyskali zdecydowanie więcej punktów w ataku (55–78), ale też popełnili więcej błędów od olsztynian (26–39). W spotkaniu nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji arbitrów, również podczas weryfikacji. Najlepiej punktowali Hadrava (23), Kochanowski i Rousseaux (po 17) – w ekipie gospodarzy; Bednorz (26), Wlazły (23), Kłos (11), Czarnowski (10) – u pokonanych. MVP: Jan Hadrava.

 

Indykpol AZS Olsztyn - PGE Skra Bełchatów 3:2 (18:25, 25:21, 25:23, 28:30, 15:12)

 

Indykpol AZS: Robbert Andringa, Jan Hadrava, Jakub Kochanowski, Daniel Pliński, Tomas Rousseaux, Paweł Woicki – Michał Żurek (libero) oraz Adrian Buchowski, Mateusz Kańczok, Łukasz Makowski, Blake Scheerhoorn, Miłosz Zniszczoł.

PGE Skra: Bartosz Bednorz, Patryk Czarnowski, Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Nikołaj Penczew, Mariusz Wlazły – Kacper Piechocki (libero) oraz Milad Ebadipour, Marcin Janusz, Milan Katic, Szymon Romać.