Sprawa związana z wykluczeniem Venatores z europejskich finałów WESG 2017 w Barcelonie od kilku godzin budzi ogrom emocji nie tylko na polskiej, ale i światowej scenie esportowej. „Myśliwym” odebrano możliwość pojawienia się w Hiszpanii bez potwierdzenia rzekomych dowodów przez VALVE.

 

Według Michała ‘SooNa’ Wójcickiego afera rozpoczęła się od donosu, który otrzymali administratorzy zmagań. Ten miał wyjść bezpośrednio od reprezentantów SEAL Esports. Snajper Venatores opublikował nawet bardzo emocjonalny post, w którym odniósł się do całej sytuacji:

 

- Zostaliśmy zdyskwalifikowani z WESG, bo patitek ma rzekomo VAC'a na 2 steamie, oczywiście zostaliśmy podjebani przez "kolegów", przez ludzi któych znamy X czasu, tylko dlatego, że mają ból dupy o to, ze się dostaliśmy na zajebisty turniej, a oni nie mogli grać bo michi chowa w kopercie hajs za throwy jeszcze. SEAL Esports zawistne polsko-niemieckie robactwo – napisał we wpisie, który szybko zniknął jednak z oficjalnego profilu.

 

Chwilę po tym, jak Wójcicki usunął z sieci powyższe słowa, wystosował kolejne oświadczenie:

 

 

Do sprawy odnieśli się także właściciele oskarżanego klubu. - Donos nie wyszedł z zarządu organizacji. Dodatkowo możemy dodać, że nie tylko dwóch zawodników od nas wysłało rzekomy donos – skomentowało sprawę SEAL Esports.

 

Trudno powiedzieć, jak zakończy sprawa Fabrowskiego. Dopóki VALVE nie wystosuje oficjalnego oświadczenia, jego esportowa kariera stoi pod dużym znakiem zapytania.