Przed Włodarczykiem pojawiła się być może ostatnia szansa na zdobycie mistrzostwa świata wagi junior ciężkiej. Po pokonaniu Noela Gevora w Poznaniu w maju tego roku stało się jasne, że jego kolejnym przeciwnikiem będzie Murat Gasijew - mistrz IBF. Stawka później jeszcze wzrosła, bo zwycięzca awansowałby do półfinału turnieju World Boxing Super Series, gdzie czeka już Yunier Dorticos.

Zadanie nie było jednak łatwe, bo Rosjanin to obok Oleksandra Usyka największy faworyt całego turnieju. Tytuł mistrza świata zdobył po kapitalnej wojnie z Denisem Lebedevem i choć "Diablo" nie lekceważył, to jednak to on miał po swojej stronie więcej atutów. - Wierzcie we mnie - mówił Włodarczyk przed samym starciem.

Zaczęło się od wzajemnego badania sił - w pierwszej rundzie zaledwie trzy ciosy Gasijewa doszły do celu, podczas gdy Włodarczyk... ani razu nie trafił przeciwnika. Przewagę osiągał jednak Rosjanin, który mimo młodego wieku (24 lata) walczył bardzo inteligentnie. Nic nie robił sobie z pasywności "Diablo".

W trzeciej rundzie było już po wszystkim. Gasijew przeprowadził fantastyczną akcję: najpierw trafił lewym podbródkowym, a następnie błyskawicznie dołożył lewy hak na wątrobę. Włodarczyk padł na deski i nie zdołał wstać. Sędzia wyliczył go do dziesięciu i zakończył walkę.

Gasijew obronił tytuł mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej i awansował do półfinału turnieju World Boxing Super Series. Tam zmierzy się z nim Yunierem Dorticosem.