Pindera: Znów nokaut czy sensacja?

Sporty walki
Pindera: Znów nokaut czy sensacja?
fot.PAP

Anthony Joshua jest zdecydowanym faworytem w sobotniej walce z Carlosem Takamem, ale nie brakuje głosów, że Kameruńczyka stać na niespodziankę.

Tylko co ma być tą niespodzianką ? Wygrana Takama ? Moim zdaniem nie wchodzi w grę, choć nie tylko w boksie czasami zdarzają się cuda. Ale w Cardiff wygra Joshua, jestem o tym przekonany. Jest tylko jedna wątpliwość: czy znów będzie nokaut, czy „tylko” wygrana na punkty.

 

Dotychczasowi rywale Anglika, a było ich 19, przegrywali przed czasem. Nawet Władimir Kliczko nie dotrwał do końcowego gongu, choć stoczył w kwietniu znakomity pojedynek na Wembley Stadium i niewiele brakowało, by to on znokautował złotego medalistę igrzysk w Londynie.

 

Pamiętajmy, że rywalem urzędującego mistrza organizacji WBA, IBF (oraz IBO) miał być w najbliższą sobotę Bułgar Kubrat Pulew, który wycofał się dwanaście dni przed terminem walki z powodu kontuzji barku. A Pulew to zupełnie inny typ pięściarza niż Takam. I to pod każdym względem. Urodzony w Kamerunie 36 letni obywatel Francji, Carlos Takam (35-3-1, 27 KO), to bokserski, dobrze opancerzony czołg, który nie cofnie się przed niczym. Wysadził go jedynie Aleksander Powietkin, nokautując go w 10 rundzie w Moskwie, trzy lata temu. Ale już z Josephem Parkerem (dziś mistrzem WBO) stoczył w ubiegłym roku równy pojedynek i gdyby nie walczyli w Nowej Zelandii, to wynik mógł pójść w drugą stronę.

 

Bułgar jest lepiej wyszkolonym, trudniejszym do boksowania zawodnikiem, przy tym sporo wyższym, ale mało kto ma tak twardą głowę jak Kameruńczyk i niewielu bije równie mocno jak on. Może to potwierdzić chociażby Mariusz Wach, który sparował z jednym i drugim. Jego zdaniem Takam uderza jak młotem.

 

Ale Joshua, to dziś największy atleta w królewskiej kategorii. Prawie dwa metry wzrostu, ponad 110 kg samych mięśni, do tego szybkość i dynamika. Popełnia błędy w obronie, ale jak rusza do ataku, to nikt nie potrafi go powstrzymać. I myślę, że nie powstrzyma go również Takam. 70 tysięcy ludzi na Principality Stadium w Cardiff i miliony przed telewizorami dostaną to czego oczekują: twardej wojny z brutalnym zakończeniem, bo Joshua nie bierze jeńców. I choć sam zachwala odporność rywala, to jestem przekonany, że nastawia się na kolejny nokaut.

 

Pytanie jak rywal będzie przygotowany do tego pojedynku. Eddie Hearn twierdzi, że Takam trenował od dłuższego czasu, wiedząc że może zastąpić Pulewa, i jest w formie. Jeśli ktoś mógłby narzekać, to tylko Joshua i jego trener Robert McCracken. Taktyka na walkę z Takamem musi być inna niż ta przygotowana na Pulewa, inaczej byli też dobierani sparingpartnerzy. Ale widać Joshua czuje się na tyle mocno, że mimo to godzi się na walkę. Tak naprawdę ryzykuje tylko on i Eddie Hearn. Nie jest przecież tajemnicą, że w przyszłym roku szykowana jest mega walka Anglika z Deontay’em Wilderem, mistrzem WBC.

 

Amerykanin zmierzy się 4 listopada na Brooklynie z Bermane Stivernem i powinien sobie podobnie jak w styczniu 2015 roku dać radę. Dopiero wtedy można zacząć negocjacje, choć nie brakuje głosów, że to jednak może trochę potrwać i obu mistrzów zobaczymy jeszcze w innych walkach. Ta wersja jest chyba bliższa biznesowej, bokserskiej logice.

Janusz Pindera, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie