NBA: Świetny mecz Curry'ego, Warriors pokonali Nets

Koszykówka
NBA: Świetny mecz Curry'ego, Warriors pokonali Nets
fot. PAP

Absencja Kevina Duranta nie przeszkodziła koszykarzom Golden State Warriors w odniesieniu 13. zwycięstwa w obecnym sezonie ligi NBA. Obrońcy tytułu na wyjeździe pokonali Brooklyn Nets 118:111, a prym w ich szeregach wiódł Stephen Curry, który zdobył 39 punktów.

Curry trafił 14 z 24 rzutów z gry, a jego dorobek uzupełnia 11 zbiórek, siedem asyst i trzy przechwyty. Mógł on być jeszcze bardziej okazały, ale na trzy minuty przed końcem meczu musiał opuścić parkiet z powodu przekroczenia limitu fauli.

- Oczywiście jeśli chodzi o zdobywanie punktów Stephen był fantastyczny, ale w drugiej połowie trochę zaczęła ponosić go fantazja i popełniał błędy - powiedział trener Warriors Steve Kerr. Curry miał bowiem też aż siedem strat.

Wśród pokonanych wyróżnił się Allen Crabbe - 25 pkt.

"Wojownicy" mają bilans 13-4 i wspólnie z Houston Rockets przewodzą Konferencji Zachodniej. Teksańczycy tej nocy odpoczywali. Na Wschodzie i zarazem w całej lidze najlepsi są Boston Celtics (15-3). Oni również tej nocy nie grali.

Za Celtics sklasyfikowana jest ekipa Detroit Pistons (11-5). Postawa "Tłoków" w tym sezonie to jedno z pozytywnych zaskoczeń. W niedzielę pokonały na wyjeździe Minnesotę Timberwolves 100:97.

W zwycięskiej drużynie najlepszy był Andre Drummond. 24-letni środkowy zdobył 20 punktów i miał 16 zbiórek. Dla "Leśnych Wilków" najwięcej - 26 pkt - uzyskał Jimmy Butler.

Drugie w karierze tzw. triple-double miał debiutujący w NBA Lonzo Ball. Rozgrywający Los Angeles Lakers na swoim koncie zapisał 11 pkt, 16 zbiórek i 11 asyst, a jego zespół we własnej hali pokonał Denver Nuggets 127:109. Osiem dni wcześniej Ball został najmłodszym zawodnikiem w historii ligi, który popisał się takim wyczynem.

- Przed własną publicznością zawsze powinno grać się lepiej. Po prostu staram się im stworzyć dobre widowisko i jednocześnie zadbać o zwycięstwo drużyny - powiedział Ball.

We wcześniej zakończonym meczu Washington Wizards Marcina Gortata ulegli na wyjeździe Toronto Raptors 91:100. Polski środkowy wykazał się wyjątkową wszechstronnością. Zdobył 12 punktów i miał 12 zbiórek, a także aż siedem asyst, co jest jego rekordem. 33-letni łodzianin grał bardzo rozważnie. Nie miał żadnej straty, nie popełnił też nawet jednego faulu.

Wizards do meczu przystąpili bez swojego lidera - Johna Walla. Rozgrywający narzekał na ból kolana. Mimo jego braku "Czarodzieje" długo toczyli z Raptors wyrównana walkę. Ostatnia kwarta zaczęła się przy zaledwie trzypunktowym prowadzeniu gospodarzy.

Przyjezdnych w grze utrzymywał przede wszystkim Bradley Beal. 24-latek w samej tylko pierwszej połowie zdobył 22 punkty, ale później już nie był tak skuteczny. Po przerwie trafił tylko dwa z ośmiu rzutów z gry i spotkanie zakończył mając 27 pkt.

Siłą napędową kanadyjskiej drużyny był natomiast DeMar DeRozan, który uzyskał 33 pkt.

Wizards w tabeli Konferencji Wschodniej zajmują piąte miejsce. Kolejny mecz rozegrają już w poniedziałek, na wyjeździe z Milwaukee Bucks (8-7).

no, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze