„Obie te grupy działały dwa lata przed Pekinem. Dla Mai Włoszczowskiej, Anny Szafraniec, Magdaleny Sadłeckiej i innych zawodniczek sam znalazłem sponsora, firmę Halls. Zarówno ta grupa, jak i Pol-Aqua były zakotwiczone w Klubie Sportowym Szurkowski” – powiedział jeden z najwybitniejszych polskich kolarzy i prezes PZKol w latach 2010-11.

„Nie pamiętam spraw obyczajowych. Nie słyszałem o takich rzeczach, o jakich opowiada Piotr Kosmala. Jeśli do tego doszło, sprawą powinien zająć się prokurator” – podkreślił.

W minioną sobotę w wywiadzie dla portalu WP SportoweFakty Kosmala, były wiceprezes PZKol, ujawnił, że „ważna osoba w środowisku kolarskim” miała się dopuścić czynów ohydnych jak zastraszanie, seks z podopiecznymi, w tym z nieletnimi, a nawet gwałt. Dodatkowo w grę wchodziły nadużycia finansowe. Potwierdzić miał to zewnętrzny audyt zlecony przez prezesa PZKol Dariusza Banaszka.

Bezpośrednio po tej publikacji minister sportu i turystyki Witold Bańka wezwał do natychmiastowej dymisji cały zarząd PZKol, na czele z Banaszkiem.

Co sądzi na ten temat Szurkowski?

„Minister nie wybiera ani zarządu, ani prezesa. Czynią to delegaci na zjazd, a Banaszek zwołał go 22 grudnia. Ministerstwo przeznacza pieniądze na konkretne zadania, jak sport wyczynowy, szkoły, zawody, sport dzieci i młodzieży. Jeżeli te pieniądze nie są rozliczone, to minister ma rację. A jeżeli są rozliczone i jeszcze do tego są bardzo dobre wyniki sportowe, to już nie jest sprawa ministra” – ocenił czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju.

Szurkowski ma wątpliwości dotyczące intencji Kosmali. „Czy on nie ma interesu, by rozwalić władze PZKol? Ci, którzy burzą, czynią tak m.in. po to, by załatwić swoje interesy, których przy Banaszku nie mogą realizować. Tak mogę domniemywać” - wspomniał.

Odniósł się także do rezygnacji ze sponsorowania PZKol przez fimę CCC. Przypomniał, że istnieje nagranie z obrad zarządu, na którym właściciel firmy żąda dymisji Banaszka.

„Tego nie było w umowie. Związek nie może sobie pozwolić na to, żeby sponsor wtrącał się do takich spraw. Moja opinia jest następująca: może to i lepiej, że sponsor się wycofał. Będzie biedniej, ale spokojnie. Żeby coś wielkiego zrobić w sporcie, potrzebny jest przede wszystkim spokój” - podkreślił.

Według Szurkowskiego złudzeniem jest oczekiwanie, że wymiana prezesa rozwiąże problemy PZKol.

„Nowi ludzie niczego nie zmienią. Chyba że przyjdzie osoba, która wyłoży 10 mln i spłaci dług (wobec Mostostalu Puławy, wykonawcy toru w Pruszkowie). Najważniejszą rzeczą jest odsunięcie przez środowisko ludzi, którzy doprowadzili do kryzysu finansowego związku. Tych, którzy dziś siedzą w drugim czy trzecim rzędzie. I oni wciąż jątrzą, chcą ugrać swoje interesy. Nie chcę wymieniać nazwisk. Oni teraz narzekają jaki panuje bałagan w PZKol. To jakby złodziej krzyczał: łapać złodzieja. Tak widzę sprawy z boku, bo nie jestem w tym środowisku od prawie ośmiu lat” - podsumował.