Sporty walki

Gala w Nowym Jorku: Łomaczenko - Rigondeaux....

Arum urodziny obchodził w miniony piątek. Dziś w nocy czeka go kolejny jubileusz, trzydziesta gala, którą promuje w nowojorskiej Madison Square Garden. Gwiazdami będą podwójni mistrzowie olimpijscy: Kubańczyk Guillermo Rigondeuax i Ukrainiec Wasyl Łomaczenko. Stawką w tym ekscytującym pojedynku będzie pas WBO w wadze junior lekkiej należący do 29 letniego Łomaczenki. Osiem lat starszy uciekinier z Kuby jest mistrzem WBA wagi junior piórkowej, by walczyć z Ukraińcem zdecydował się na skok o dwie kategorie wyżej. I jest przekonany, że da radę, wierzy że pokona faworyta, jakim jest Łomaczenko.
 
Ale tej nocy warto przyjrzeć się też tym, do których należy przyszłość. 
 
26-letni Irlandczyk Michael Conlan był amatorskim mistrzem Europy i mistrzem świata. Na igrzyskach w Londynie (2012) sięgnął po brązowy medal i marzył, że cztery lata później stanie na najwyższym stopniu olimpijskiego podium. Był przecież jednym z faworytów, rok został mistrzem świata.
 
W Rio de Janeiro, w ćwierćfinałowej walce z Rosjaninem Władysławem Nikitinem, to on rozdawał karty i wydawało się, że werdykt będzie formalnością, ale tak się nie stało. Sędziowie uznali, że nie zasłużył na zwycięstwo. Conlan nie przebierał w słowach, najpierw pokazał im środkowy palec i powiedział co o  takich werdyktach myśli. A później udzielił wywiadu, który wstrząsnął olimpijskim boksem. Korupcyjnej afery nie udało się zamieść pod dywan, już w trakcie turnieju w Rio odsunięto od pracy wielu sędziów, a po igrzyskach pozostałych. Tyle, że sprawa wciąż nie jest wyjaśniona. 
 
Gdyby wtedy Conlan wygrał, spotkałby się w półfinale z cudownym dzieckiem amerykańskiego boksu, 19 letnim wtedy Shakurem Stevensonem. Szykował się piękny pojedynek, ale do niego nie doszło. Nikityn też nie stanął w ringu, był tak porozbijany po „wygranej” z Conlanem, że walkę o finał oddał walkowerem.
 
A wojnę o  złoto młody Amerykanin przegrał minimalnie ze znakomitym Kubańczykiem Robeisy Ramirezem, który cztery lata wcześniej wygrał igrzyska w Londynie, ale w niższej wadze. Pokazał jednak boks na najwyższym poziomie i talent wróżący jeszcze większe sukcesy w przyszłości. 
 
Walki Stevensona w Rio de Janeiro oglądał Floyd Mayweather Jr, mówił nawet głośno, że bardzo chciałby go mieć w swojej bokserskiej stajni, ale ostatecznie wicemistrz olimpijski wagi koguciej podpisał kontrakt z Bobem Arumem. Jego menedżerem jest Andre Ward, do niedawna król wagi superśredniej i półciężkiej, Nr w rankingu bez podziału na kategorie, a dziś już bokserski emeryt.
 
Jestem przekonany, że Stevenson z Conlan zobaczymy w przyszłości razem w ringu. Obaj mają mistrzowskie papiery, ale na mistrzowskie walki muszą jeszcze poczekać.
 
Dziś w nocy (polskiego czasu) w nowojorskiej Madison Square Garden Theater powinni odnieść kolejne zwycięstwa. Conlan (4-0, 4 KO) zmierzy się z Argentyńczykiem Luisem Fernando Moliną (7-3-1, 2 KO), a Stevenson (3-0, 1 KO) z Meksykaninem Oscarem Mendozą (4-2, 2 KO) i na sensacyjne porażki faworytów nie ma co liczyć.