Piłka nożna

Boniek wspomina 25 lat z Polsatem! Zabawna...

Tomasz Lorek: Twój tata był piłkarzem, grał w środku pola. Czy to był człowiek, który próbował ukierunkować cię na futbol? Wiadomo, że każdy chłopak chciałby być Diego Maradoną, a dopiero w drugiej kolejności... Rogerem Federerem czy Rodem Laverem. Czy ty wiedziałeś, że tenis jest wpisany w twój genotyp od początku?
 
Łukasz Kubot: Od początku byłem bardzo energicznym dzieciakiem. Tata podrzucał mi piłkę, ja kopałem... Przygoda z tenisem zaczęła się, gdy mój sąsiad zaprowadził mnie na korty w wieku siedmiu lat. Nabór do szkółki piłkarskiej odbywał się w Lubinie od dziesiątego roku życia, więc ja wcześniej chciałem mieć takie swoje zainteresowanie. Nie miałem nacisku ojca, ale do czternastego, piętnastego roku życia łączyłem te dwie dyscypliny. Nie myślałem nigdy, że mógłbym zostać profesjonalnym sportowcem. Dopiero w wieku szesnastu lat postanowiłem zrobić wszystko, aby postawić na tenis.
 
Wojtek Fibak nigdy nie zagrał w finale Wimbledonu, ale w swoim najcięższym momencie na drodze do triumfu w legendarnym turnieju czułeś jego obecność... Umówmy się: Wimbledon jest dla zawodowego tenisisty najważniejsza sprawa. To wisienka na torcie...
 
Guru odgrywa niesamowitą rolę w mojej karierze. Poprosiłem wówczas trenera, aby wykręcił numer do pana Wojciecha, który obiecał, że przyleci na mecz. Wiem, że on także czuje się ojcem tego sukcesu, jest częścią tego, że mogliśmy podnieść na koniec puchar Wimbledonu. Jestem mu wdzięczny za wszystkie rady, które procentują z każdym meczem.
 
Premiera pełnego wywiadu z Łukaszem Kubotem w okresie świątecznym na sportowych antenach Polsatu.