Polski skoczek traci cierpliwość?! "Trudno wyobrazić sobie nasz skład bez niego"

Zimowe
Polski skoczek traci cierpliwość?! "Trudno wyobrazić sobie nasz skład bez niego"
fot. PAP

Kamil Stoch, trzeci i drugi w Engelbergu, potwierdza że można na niego liczyć w sezonie olimpijskim. Niedzielny konkurs wygrał Niemiec Richard Freitag, dzień wcześniej był drugi za Norwegiem Andersem Fannemelem.

Piąte podium i trzecie zwycięstwo w tym sezonie (osiem wygranych w karierze) 26 letniego Richarda Freitaga, który mówi wprost, że jego idolem był Adam Małysz, dają mu pewne, pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Niemiec wyprzedza swojego rodaka Andreasa Wellingera, Stoch jest czwarty z niewielką stratą (33 pkt) do Norwega Daniela Andre Tande.

 

W ekipie niemieckiej, zdaniem fachowców, największy talent ma Wellinger, ale na razie to Freitag spisuje się lepiej, to on jest najlepszym skoczkiem pierwszej części sezonu. Norwegowie też mają kilku asów z których każdy może wygrać kolejny konkurs, czego nie da się powiedzieć o Austriakach. Jedynie Stefan Kraft należy teraz do ścisłej czołówki, w niedzielę był trzeci.

 

Zadowolony ze swojej formy Stoch dobrze ocenił swoje oba niedzielne skoki, choć ten drugi oddany był w gorszych warunkach atmosferycznych. Polak ma świadomość, że do igrzysk w Pjongczang zostało sporo czasu i  za wcześnie mówić o olimpijskich szansach. Konkursy w Engelbergu były próbą generalną przed Turniejem Czterech Skoczni, który rozpoczyna się tuż po Świętach Bożego Narodzenia. A wcześniej, w drugi dzień Świąt, rozegraną zostaną jeszcze mistrzostwa Polski. Tak więc koniec 2017 roku będzie pracowity dla naszych skoczków.

 

Ostatni Turniej Czterech Skoczni zakończył się ich ogromnym sukcesem. Wygrał Stoch przed Piotrem Żyłą, czwarte miejsce zajął Maciej Kot, który powinien być trzeci, ale sędziowie popełnili fatalny błąd w wyniku którego na najniższym stopniu podium niezasłużenie stanął Tande.

 

Czy da się obronić te pozycje w kolejnej edycji tej prestiżowej imprezy? Nie oczekujmy zbyt wiele. W sezonie olimpijskim najważniejsze są igrzyska w Pjongczang. Ale jestem przekonany, że na skoczniach w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku i Bischofshofen Polacy twardo powalczą o jak najlepsze rezultaty.

 

Na pewno cieszy wysoka forma Stocha i coraz lepsza Piotra Żyły, siódmego w drugim konkursie w Engelbergu. Na więcej było stać Dawida Kubackiego (8 i 20 miejsce), znakomitego w treningowych próbach i kwalifikacjach (był trzeci za Stochem i Freitagiem), któremu w konkursach zabrakło trochę metrów, by nawiązać walkę z najlepszymi.

 

Całkiem nieźle radzą sobie Stefan Hula i Jakub Wolny, mistrz świata juniorów z 2014 roku. Jedynym niezadowolonym jest Maciej Kot, niewątpliwie predysponowany do wielkich rzeczy, ale na razie powinien uzbroić się w cierpliwość. Maciek chce wygrywać, nie zadowalają go miejsca poza pierwszą dziesiątką (w Engelbergu 17 i 16), więc można zrozumieć jego nerwowe reakcje, gdy mówi zrezygnowany, że jego cierpliwość się skończyła.

 

Miejmy nadzieję, że to tylko słowa, bo bez Maćka Kota trudno sobie wyobrazić polską drużynę mistrzów świata w olimpijskim konkursie drużynowym w Pjongczang.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze