- Nie wiem, czy spadł mi kamień z serca, ale na pewno jest nam po tej wygranej na sercu lżej. Bo każda seria porażek nie dodaje pewności zespołowi. Problemem jest potem rozgrywanie i wygrywanie meczów – dodał.

Przyznał, że jego zawodnicy nie tylko odpoczywali podczas świąteczno–noworocznej przerwy, ale też solidnie pracowali.

- Widać było podczas treningów chęć +wrócenia+ do gry. Przed świętami graliśmy w Olsztynie, wywalczyliśmy tam punkt, ale nasza gra zaczynała wyglądać dobrze. I chłopcy to czuli. Poświęcili w trakcie przerwy naprawdę dużo czasu i zdrowia na to, żeby dziś zwyciężyć. Bo w sobotę tylko wygrana mogła nam dać wiarę w to, że dobrze pracujemy – tłumaczył Gruszka.

Komplementował grę swojego zespołu.

- Cieszy mnie, że zawodnicy wykonywali zagrania, które były przygotowane taktycznie na to spotkanie. To w decydujących momentach wykorzystaliśmy. Nie szliśmy na zasadzie +a nuż się uda+, nie czekaliśmy na błędy rywali, tylko konsekwentnie prezentowaliśmy nasza grę i w końcówkach setów było to naszą korzyść. A jak pokazują wyniki z innych spotkań w tej kolejce, każdy mecz będzie w tej lidze po prostu +bijatyką+, bo każdy gra o coś. Jest radość z wygranej, a teraz mogę spokojnie wsiąść do pociągu i pojechać na Bal Mistrzów Sportu. Będę miał spokojniejszą podróż i zabawę - podsumował Gruszka.