Maliszewska: Jadę po olimpijski medal dla mamy

Zimowe
Maliszewska: Jadę po olimpijski medal dla mamy
fot. PAP

Z wielkim optymizmem na swój olimpijski start w Pjongczangu czeka reprezentantka Polski w short tracku Natalia Maliszewska. "Pojadę tam po olimpijski medal dla mamy, która patrzy na mnie z góry i na pewno będzie ze mnie dumna" - powiedziała PAP rekordzistka kraju.

Zawodniczka Juvenii Białystok w Pjongczangu zadebiutuje na igrzyskach, ale nie ukrywa swoich ambicji i nadziei związanych z olimpijską rywalizacją.

 

"Stawałam już na podium Pucharu Świata. Czuję się częścią światowej stawki, dlatego jadę tam z najwyższymi celami, jakie mogę sobie założyć. Po moim występie chciałabym sprawić wszystkim uśmiech na twarzach" – przyznała w rozmowie z PAP 22-letnia łyżwiarka.

Młodsza siostra olimpijki z Vancouver i Soczi Patrycji o medalu olimpijskim mówi odważnie, bo – jak podkreśla – jej oczekiwania nie są na wyrost.

 

"To jest coś bardzo realnego. Wiem z kim przyjdzie mi tam rywalizować i w tym gronie zajmowałam już dobre miejsca w Pucharze Świata. Na igrzyska jadę może jako debiutantka, ale sukces na tak wielkiej imprezie jest w moim zasięgu. W środku czuję, że mogę zdobyć dla Polski pierwsze w historii olimpijskie złoto w short tracku, albo inny medal. Mogę to zrobić i niech wszyscy trzymają za mnie kciuki" – zapewniła.

 

Jej zdaniem jest wiele czynników, które mogą wpłynąć na końcowy sukces – m.in. losowanie biegu, szczęście i dyspozycja dnia. "Wiem, że jest dużo dobrych ludzi wokół mnie i jest ktoś tam wysoko na górze, kto też mi w tym pomoże" – wskazała. Wzruszona dodała, że olimpijski medal chciałaby zdobyć dla zmarłej mamy, która "patrzy na mnie z góry i na pewno będzie ze mnie dumna".

 

Podopieczna trenerki Urszuli Kamińskiej w Gangneung Ice Arena będzie rywalizowała na swoim ulubionym dystansie 500 m. Już drugiego dnia igrzysk (10 lutego) zaplanowano eliminacje w tej konkurencji, a finał - 13 lutego.

 

Dla reprezentantów kraju ostatnim sprawdzianem przez startem w Korei Płd. były mistrzostwa Polski, które w weekend obyły się w Tomaszowie Mazowieckim. W nowej Arenie Lodowej Maliszewska wystartowała jednak tylko w biegu sztafetowym, w którym miała znaczący udział w zdobyciu tytułu dla Juvenii.

 

"Igrzyska są najważniejsze, dlatego podczas tych mistrzostw nie chciałam ryzykować upadkiem i kontuzją, bo wiadomo, że w naszym sporcie o to łatwo. Chciałam jednak wspomóc dziewczyny w sztafecie i to była dla mnie część treningu" – tłumaczyła rekordzistka kraju na 500 m.

 

Zapewniła jednocześnie, że nie przeszkodzi jej to w przygotowaniach do najważniejszego startu w karierze, a jej forma cały czas wzrasta.

"Może początek sezonu nie był idealny, bo cały czas przygotowywałam się do tego, aby luty to był ten moment, w którym będę w najlepszej formie fizycznej i psychicznej. Czuję, że tak właśnie będzie, ponieważ na treningach rundy są coraz szybsze. Czuję, że 10 i 13 lutego to będą moje dni. Jeśli będę w formie, a wiem, że ta forma przychodzi, to ja to zrobię" – podkreśliła Maliszewska.

 

Młoda łyżwiarka przed wyjazdem do Korei Płd. zmieniła kolor włosów na blond i - jak sama wskazała – nawiązuje on do złotego krążka. "Chcę dobrze wyglądać, szczególnie, jak będę obierać medal" – żartowała.

 

Maliszewska bezpośrednio do występu na igrzyskach będzie przygotowywał się w Białymstoku. 30 stycznia weźmie udział w ślubowaniu, a do Pjongczangu wyleci dzień później.

 

Oprócz niej na krótkim torze wystąpią tam także Magdalena Warakomska (AZS KU Politechniki Opolskiej) – na 500, 1000 i 1500 m oraz Bartosz Konopko (Juvenia Białystok) – na 500 m. Igrzyska rozpoczną się 9 lutego.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze