Pjongczang 2018: Amerykańska nastolatka jedzie po złoto do kraju rodziców

Zimowe
Pjongczang 2018: Amerykańska nastolatka jedzie po złoto do kraju rodziców
fot. PAP

Choć snowboardzistka Chloe Kim ma dopiero 17 lat, to w igrzyskach w Pjongczangu wystąpi jako faworytka rywalizacji w halfpipe. Młoda Amerykanka o swój pierwszy medal olimpijski powalczy w kraju, z którego pochodzą jej rodzice.

Kim szczególnie liczy na obecność w czasie zawodów swojej ukochanej babci, którą często odwiedza podczas wizyt w Azji. - To najcudowniejsza osoba, jaką kiedykolwiek widziałam - mówi o niej zawodniczka.

Młoda snowboardzistka, która w ostatnich latach dominuje w swojej konkurencji, szybko stała się popularna także w Korei.

- To jest zupełnie zwariowane, chodzą nawet za mną paparazzi. To jednak w sumie dość fajne, czuję się trochę jak Kim Kardashian. Ostatnio jednak startowałam z młodymi Koreańczykami i trochę się przeraziłam. Nigdy nie widziałam tylu aparatów dookoła siebie. Patrzę, a tam 25 obiektywów wycelowanych prosto we mnie, musiałam uciekać, bałam się trochę - przyznała Kim, która choć czuje się Amerykanką to jest bardzo dumna ze swoich korzeni.

Zaczęła rywalizować i wygrywać z najlepszymi jako 13-latka. W 2014 roku zajęła drugie miejsce w zawodach X Games, by już rok później, jako najmłodsza zawodniczka w historii tej imprezy wywalczyć złoty medal. Amerykanka mogłaby rywalizować na igrzyskach już przed czterema laty w Soczi, jednak wtedy start uniemożliwił jej zbyt młody wiek. Od tego czasu Kim z każdym sezonem prezentuje się coraz lepiej.

- Jeździ dłużej i ćwiczy ciężej niż którakolwiek z zawodniczek. Dla mnie to podstawa w tym sporcie. Talent może zaprowadzić cię tylko kawałek, dalej jest tylko praca i to, co dajesz od siebie - powiedziała z uznaniem o młodej zawodniczce trzykrotna medalistka olimpijska w halfpipe Kelly Clark.

Kiedy Kim odpina deskę, stara się zapomnieć o trudach treningu, porannych pobudkach i kolejnych przejazdach. Jak sama zaznaczyła, jest przecież tylko kolejną nastolatką, która co miesiąc najbardziej wyczekuje dnia, kiedy otrzyma kieszonkowe.

- Jestem bardzo wdzięczna rodzicom za to, że starają się, abym miała coś w rodzaju normalnego życia. Choć myślę sobie, że to jednak trochę dziwne, że w jednej minucie latam kilkanaście metrów nad ziemią, a chwilę później oglądam w łóżku jakiś film - powiedziała Amerykanka, która niedawno, jako pierwsza kobieta, otrzymała w zawodach Pucharu Świata maksymalną notę 100 punktów.

en, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze