Była reprezentantka Polski, obecnie jest trenerem Sparty Warszawa. W magazynie #7strefa opowiedziała o swych kłopotach w wyszukiwaniu siatkarskich talentów i nakłanianiu młodzieży do uprawiania sportu.

 

– Jest ogromne zapotrzebowanie na dzieci. Choroba XXI wieku dopadła nas. Dzieci żyją w wirtualnym świecie Internetu. Ciężko jest je wyciągnąć na zewnątrz – przyznała Świeniewicz.

 

Dwukrotna mistrzyni Europy wspomniała również o biurokratycznych przeszkodach, które spotykają trenerów:

 

– Do tego dochodzą też inne rzeczy. By dotrzeć do tego młodego człowieka, potrzebne jest pozwolenie z urzędu miasta, od burmistrza... – stwierdziła.

 

– Trenerzy, którzy pracują na najniższym szczeblu, żeby zachęcić dzieci do uprawiania jakiejkolwiek dyscypliny, najpierw muszą iść do burmistrza, poprosić o zgodę, by móc wejść do szkoły. Dyrekcja, bez pozwolenia z departamentu sportu i oświaty, nie wyrazi zgody na takie zajęcia, pogadankę na temat sportu – dodała Świeniewicz.

 

– Powiem brutalnie: pewnie łatwiej wejść dziś do szkoły dilerowi, niż nauczycielowi siatkówki, czy jakiejkolwiek innej dyscypliny sportu – podsumował redaktor Krzysztof Wanio.

 

Dyskusja w załączonym materiale wideo.