Do ostatniej rundy kwalifikacji przebiło się czterech biało-czerwonych, ale wszyscy przegrali pojedynki o miejsce w czołowej "64".

 

Ociński uległ Koreańczykowi Byungyulowi Hwangowi 5:15, Jakub Jaskot (O.Ś. AZS Poznań) nie sprostał Włochowi Gabriele Foschiniemu 6:15, i uplasował się na 67. miejscu, Krzysztof Kaczkowski (Zagłębiowski KS) przegrał z Rumunem Iulianem Teodosiu 10:15 i zajął 85. lokatę, a Mateusz Prokopowicz (UKS 13 Białystok) okazał się gorszy od Francuza Toma Seitza 9:15 i był ostatecznie 96.

 

Do Warszawy przyjechała cała światowa czołówka, w tym wszyscy z czołowej "16" rankingu szablistów, którzy byli zwolnieni z kwalifikacji.

 

O główne trofeum - pamiątkową efektownie zdobioną szablę - powalczą m.in. lider światowego rankingu Koreańczyk Bongil Gu, który warszawski turniej wygrał w latach 2015-16, drugi obecnie na liście FIE mistrz dwóch ostatnich igrzysk Węgier Aron Szilagyi czy brązowy medalista olimpijski z Rio de Janeiro i triumfator imprezy z 2007 i 2017 roku Koreańczyk Junghwan Kim.

 

W sięgającej 1955 roku historii tej imprezy biało-czerwonym nie wiodło się najlepiej. Na liście triumfatorów są tylko cztery nazwiska: nieżyjący już Jerzy Pawłowski i Emil Ochyra oraz Tadeusz Piguła i Norbert Jaskot. Od ostatniego triumfu mija 21 lat. 12 lat temu bliski zwycięstwa był Marcin Koniusz, ale przegrał w finale z Hiszpanem Jaime Martim 14:15.

 

W sobotę od godz. 10 w Hali Arena na Ursynowie trwać będzie turniej główny. Na decydujące pojedynki - od ćwierćfinałów - szabliści przeniosą się do Dużej Auli Politechniki Warszawskiej. Zawody drużynowe rozpoczną się w niedzielę o godz. 10 ponownie w ursynowskim obiekcie.