Anderlecht, czyli najlepsza drużyna ubiegłego sezonu w rozgrywkach 2017/18 zawodzi swoich kibiców. Aktualnie zajmuje 3. miejsce w lidze belgijskiej, ale strata do liderującego Club Brugge jest dość duża. Wynosi dokładnie 11 punktów, ale ekipa z Brugii rozegrała jeden mecz mniej. 

W niedzielnym spotkaniu Teodorczyk był widoczny od samego początku. Pokazywał się do gry i szukał swojej szansy na przełamanie, ale przez dłuższy czas brakował mu odrobiny szczęścia. Mimo to Anderlecht wyszedł na prowadzenie w 26. minucie po tym jak gola z bliskiej odległości strzelił Ryota Morioka. Ponadto były gracz Śląska Wrocław w 45. minucie wywalczył rzut karny dla swojej drużyny. "Jedenastkę" na gola zamienił jej pewny egzekutor "Teo".

W drugiej odsłonie Teodorczyk i spółka nie zamierzali odpuszczać ekipie gości. Między 57. minutą a 61. minutą król strzelców ubiegłego sezonu ligi belgijskiej dwukrotnie pokonał byłego bramkarza Borussii Mönchengladbach Logana Bailly'ego.

Po tym jak 14-krotny reprezentant Polski skompletował hat-tricka "Fiołki" postanowiły wrzucić niższy bieg. I to się na nich zemściło. W dwie minuty podopieczni Heina Vanhaezebroucka stracili aż dwa gole. Najpierw w 70. minucie Taiwo Awoniyi pokonał Matza Selsa. Niespełna 120. sekund później na listę strzelców wpisał się Benjamin Van Durmen, który zaliczył wejście smoka na murawę. Na domiar złego w 84. minucie bramkę kontaktową zdobył Teddy Mezague i Anderlecht był wówczas w poważnych tarapatach.

Na całe szczęście dla gospodarzy ostatnie słowo należało do ich nowego nabytku. W drugiej minucie doliczonego czasu gry wynik na 5:3 ustalił Morioka. Dla Japończyka gole strzelone w niedzielę były pierwszymi dla nowej drużyny.

 

RSC Anderlecht - Royal Excel Mouscron 5:3 (2:0)

Bramki: Ryota Morioka 26, 90, Łukasz Teodorczyk 45 (k), 57, 61 - Taïwo Awoniyi 70, Benjamin Van Durmen 72, Teddy Mézague 84