W piątkowych eliminacjach dwukrotny wicemistrz świata ze stadionu bieg rozegrał „po swojemu”. Ustawił się na końcu, pozwolił rywalom prowadzić, a na pierwsze miejsce – którego nie oddał do końca – wyszedł na ok. 230 m do mety.

 

„Spodziewałem się, że bieg będzie mocniejszy. Chłopaki się nie zdecydowali. Stawka była bardzo zwarta, więc starałem się czekać jak najdłużej z atakiem. Wyczekałem do momentu, kiedy rywale obejrzeli się - może nawet na mnie - czy już ruszyłem, czy nie. Po tym, jak zwrócili swoje twarze do przodu w kierunku biegu, ja ruszyłem. Wykorzystałem ten moment i znowu udało się ich zaskoczyć” – opisywał eliminacje.

 

Lekkoatleta RKS Łódź uzyskał czas 1.47,02 i to był czwarty wynik kwalifikacji. Zdyskwalifikowany został jeden z kandydatów do medalu, drugi na światowej liście tegorocznych rezultatów Amerykanin Donovan Brazier.

 

„Wydaje mi się, że nadepnął na linię na pierwszym łuku i stąd ta dyskwalifikacja. Na pewno brak mu doświadczenia. Dużo przed nim i trzeba podkreślić, że jest zdolny, ale rzadko kiedy jest gotowy na docelową imprezę. Zawsze jest bardzo mocny w mistrzostwach Stanów Zjednoczonych, ale tu się potwierdziło, że w wolnych biegach się nie sprawdza” – ocenił Kszczot.

 

Do startu zgłosiło się jedynie dziesięciu zawodników. Zabrakło w nich m.in. najszybszego w tym sezonie Kenijczyka Emmanuela Korira, który… nie dostał wizy do Wielkiej Brytanii.

 

„To jest jedna osoba mniej do medali. W finale będzie trochę łatwiej dzięki temu, że dwóch pierwszych z list nam wypadło. Pozostali mieli bardzo mocne eliminacje i większość z nich, jak i nie wszyscy, nie powtórzą takiego biegu. Nic, tylko się cieszyć” – przyznał trzykrotny halowy mistrz Europy.

 

Kszczot był zaskoczony, że na starcie stanęło jedynie dziesięciu lekkoatletów. „Może to nie ruina tej konkurencji, ale sytuacja nietypowa. Zdarzało się, że było na starcie nastu zawodników. Co dwa lata mniej więcej obserwujemy, że jest ich więcej i mniej. Pozostaje tylko powiedzieć, że następnym razem będzie nas więcej” - skomentował.

 

Finał 800 m zaplanowany jest na sobotę na godz. 20.35 czasu polskiego.