Łukasz Kadziewicz: Czy pamiętasz ostatni wyjazdowy mecz, rozgrywany przed finałem Pucharu Polski we Wrocławiu?

Andrea Anastasi: Graliśmy wtedy w Warszawie z ONICO i przegraliśmy tam 0:3. Pamiętam bardzo dobrze to spotkanie, ponieważ dostarczyło mi ono dużo materiału do analizy i przemyśleń. Wymusiło na mnie również zmiany - zamieniliśmy przyjmujących i Mateusz Mika nie był już tak blisko rozgrywającego jak wcześniej. Ta roszada dała nam prawdziwego kopa.

Nie pytam kto jest najlepszym zawodnikiem Trefla, ale chciałbym się dowiedzieć kto jest najważniejszą postacią tego zespołu.

Wielu graczy robi świetną robotę. Wyróżniłbym może Mateusza, który w stu procentach wywiązuje się z roli kapitana i mimo nie najlepszej dyspozycji pracuje znakomicie. Bardzo stara się na treningach, jest bardzo zmotywowany i ma duży wpływ na resztę.

Czy możesz porównać drużynę z 2015 roku do obecnej?

Są to totalnie różne zespoły. Wtedy Puchar Polski był pod koniec roku i budowaliśmy formę przez cały sezon, prezentowaliśmy świetną siatkówkę i dotarliśmy do finału. Aktualny zespół został zbudowany od nowa. Nie było łatwo się zgrać.

Jesteście bardzo blisko pierwszej "szóstki". Czego oczekujesz?

Nie wiem czego się spodziewać, ponieważ w tym sezonie PlusLiga jest fantastyczna. Obserwuję polskie rozgrywki od 2010 roku, czyli od momentu, w którym pojawiłem się w Polsce i obecny sezon jest najlepszy ze wszystkich dotychczasowych. Poziom jest bardzo wyrównany i w związku z tym każdy mecz jest o stawkę.

Czy to była dobra decyzja, żeby ostatnie 2 zespoły w tabeli spadały do niższej ligi?

Według mnie tak, ponieważ 16 drużyn to za dużo. Poza tym sytuacja finansowa nie jest aż tak kolorowa, by pozwolić sobie na tyle zespołów w elicie i niemożliwe jest utworzenie wszędzie szerokich składów. Na "krótką ławkę" cierpi m.in. Jastrzębski Węgiel, a w odmiennej sytuacji jest za to ZAKSA.

Cała rozmowa z Andreą Anastasim w "Kadziu Project" w załączonym materiale wideo.