W środę ekipa trenera Piotra Gruszki sensacyjnie pokonała na wyjeździe ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1. Drugiej, podobnej niespodzianki nie udało się siatkarzom GKS sprawić. Konfrontacja w katowickim Spodku zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem PGE Skry.

 

Gospodarze dobrze rozpoczęli to spotkanie (3:0), jednak gra się szybko wyrównała i wynik długo oscylował wokół remisu (10:10, 14:14, 16:16). Później dwa punkty dla katowiczan wywalczył Paweł Pietraszko i gospodarze uzyskali przewagę (18:16). W końcówce inicjatywę przejęli jednak siatkarze PGE Skry, którzy dobrze prezentowali się w obronie i skutecznie kontrowali. Wygrali najpierw trzy akcje z rzędu (19:20), następnie kolejne pięć przy zagrywkach Grzegorza Łomacza i zwyciężyli w premierowej partii (20:25). Decydujące punkty dla gości zdobyli Srecko Lisinac i Karol Kłos.

 

Set numer dwa miał podobny scenariusz. Po wyrównanym początku (8:8), gospodarze uzyskali wyraźną przewagę (12:8, 16:12) i znów pozwolili rywalom przejąć inicjatywę w końcowych fragmentach, popełniając przy tym proste błędy. Od stanu 18:14 przyjezdni wygrali pięć kolejnych piłek (18:19). Podopieczni trenera Roberto Piazza nie zmarnowali okazji i wygrali tę odsłonę 25:23. Seta skutecznym atakiem zakończył Patryk Czarnowski.

 

W trzeciej odsłonie bełchatowianie szybko uzyskali przewagę (6:9, 9:12, 12:16), gospodarze walczyli od odwrócenie losów seta, jednak od stanu 14:17 siatkarze PGE Skry znów popisali się nokautującą serią – wygrali pięć akcji, znów przy zagrywkach Łomacza (14:22) i praktycznie przesądzili o wyniku meczu. Przestrzelony serwis Pietraszki zakończył to spotkanie (18:25).

 

MVP: Grzegorz Łomacz – rozgrywający PGE Skry wraca do optymalnej dyspozycji po kontuzji uszkodzenia więzadła pobocznego, której doznał w styczniu. Spotkanie w Spodku rozpoczął jako rezerwowy. Kluczowe okazały się jego wejścia na zagrywkę w końcówkach setów, przy których bełchatowianie punktowali seriami i odskakiwali rywalom; rozgrywający dwa oczka uzyskał bezpośrednio z zagrywki. Najlepiej punktowali: Srecko Lisinac (12) oraz Mariusz Wlazły (11) – PGE Skra. Przyjezdni zdobyli zdecydowanie więcej punktów w ataku (32–45), lepiej punktowali blokiem (5–8), z kolei gospodarze zdobyli więcej punktów bezpośrednio z zagrywki (4–2).

 

GKS Katowice - PGE Skra Bełchatów 0:3 (20:25, 23:25, 18:25)

 

GKS: Karol Butryn, Serhij Kapelus, Emanuel Kohut, Marcin Komenda, Paweł Pietraszko, Gonzalo Quiroga - Bartosz Mariański (libero) - Maciej Fijałek, Rafał Sobański, Adrian Stańczak, Dominik Witczak

PGE Skra: Patryk Czarnowski, Milad Ebadipour, Marcin Janusz, Karol Kłos, Nikołaj Penczew, Mariusz Wlazły - Kacper Piechocki (libero) - Srećko Lisinac, Grzegorz Łomacz.