Angielscy naukowcy sprawdzili czy wzrost realizmu w brutalnych grach faktycznie wywołuje agresję wśród graczy, którzy przed ekranami monitorów lub telewizorów spędzają dużo czasu. Serii eksperymentów została poddana grupa ponad 3 tysięcy uczestników i w ich wyniku udowodniono, że gracze nie zdradzają oznak zwiększonej agresji, a wzrost realizmu brutalnych gier nie ma wpływu na odbiorców.

Dotychczas pojawiały się głosy, według których obcowanie z brutalnymi treściami w grach mogło mieć przełożenie na łatwość przenikania tego typu zachowań do życia codziennego. Żadne eksperymenty nie dostarczyły jednak argumentów potwierdzających te wnioski.

W badaniach przeprowadzonych przez zespół z Uniwersytetu w Yorku 3 tysiące osób zostało podzielonych na 2 grupy. Część grała w grę bazującą na walce w realistycznym świecie, a część w produkcję o podobnej tematyce, jednak w animowanym środowisku. Następnie obie grupy miały za zadanie wziąć udział w słownej grze skojarzeniowej i po osobach obcujących z bardziej realistyczną produkcją spodziewano się bardziej agresywnych odpowiedzi.

- Nie zauważyliśmy różnicy w zachowaniu obu grup ze względu na ilość oraz realizm dostarczanych materiałów o brutalnych treściach. Wyniki wskazują, że nie ma związku między realizmem dostarczanych brutalnych treści w grach komputerowym a faktycznym zachowaniem graczy - powiedział dr David Zendle.

Takie wnioski potwierdzają również badania przeprowadzone przez niemieckich naukowców. Według badań Towarzystwa Wspierania Nauki im. Maxa Plancka w Monachium i Uniwersytetu Medycznego w Hamburgu granie w gry komputerowe nie ma żadnego wpływu na wzrost agresji wśród graczy.

 

Badaniom zostało poddanych 77 osób i u 3 z nich zaobserwowano zmiany mogące mieć wpływ na ewentualny rozwój agresji. Jednakże dowodzący zespołem Simone Kuhn wytłumaczył, że zachowania te trwały parę minut, a taki wynik jednoznacznie świadczy o tym, że w przemoc w grach nie wywołuje trwałych zmian w psychice człowieka. W sumie przeprowadzono 208 testów.