W piątek we Wrocławiu biało-czerwoni przegrali 0:1 z Nigerią, która miała przypominać afrykańskiego rywala na mundialu – Senegal. Teraz przyszła kolej na sprawdzian azjatycki, czyli na Koreę Południową, zbliżoną stylem gry do Japonii.

"To bardzo dobry czas na testy, dlatego skrzętnie z tego korzystamy. Próbujemy grać w nowym ustawieniu, z trójką obrońców. Chcemy dawać szansę nowym piłkarzom, wyróżniającym się w naszej lidze. Wynik zawsze jest ważny, ale liczą się przede wszystkim wartości szkoleniowe - czy robimy postępy i jak spisują się piłkarze" – zaznaczył Nawałka.

Trener gości Tae-Jong Shin też jest zadowolony z perspektywy gry z Polską, bo – jak twierdzi - poziomem gry jest podobna do Niemców, z którymi Koreańczycy zmierzą się w Rosji.

"Myślę, że mecz z Polską można potraktować jako starcie z najmocniejszą drużyną, od kiedy zostałem trenerem reprezentacji" – wspomniał Shin, pełniący swoją funkcję od czerwca 2017 roku.

Biało-czerwoni zagrają w Chorzowie po raz pierwszy od 2009 roku. W tym czasie legendarny Stadion Śląski, nazywany "Kotłem Czarownic", przeszedł gruntowną modernizację. Został m.in. zadaszony, a jego pojemność zwiększyła się do 55 tysięcy.

"Serce rośnie. Kiedy wszedłem na ten stadion, odżyły wspomnienia z dawnych lat, gdy grałem w reprezentacji. Tutaj jest duch stadionu. Zawsze panowała tu wspaniała atmosfera" – podkreślił Nawałka.

We wtorek nie będzie mógł skorzystać ze Sławomira Peszki. Już wcześniej zgrupowanie opuścili trzej piłkarze Sampdorii Genua – Bartosz Bereszyński i Karol Linetty z powodów zdrowotnych, a Dawid Kownacki z uwagi na mecz kadry do lat 21 z Litwą.

Początek spotkania z Koreą Południową o godz. 20.45.