Jenkins odszedł z WBA pod koniec 2016 roku, gdzie przez czternaście lat pełnił funkcję dyrektora wykonawczego klubu, który w tym czasie spędził dziesięć lat w Premier League. Odchodząc zostawił klub w stabilnej sytuacji finansowej, z ponad 40 procentową nadwyżką wynoszącą 140 miliony funtów oraz zyskami brutto z jednego miliona do niespełna 40 milionów funtów.

Zdaniem Jenkinsa inwestycje dokonane przez byłego właściciela Johna Williamsa oraz byłego dyrektora wykonawczego Martina Goodmana sprawiły, że klub znalazł się na debecie pierwszy raz od dziesięciu lat. – Będę szczery. Wróciłem tutaj i jestem w szoku tym co tutaj zastałem i jakie decyzje zostały podjęte w czasie mojej nieobecności – przyznał Jenkins, który objął stery w WBA w zeszłym miesiącu. – Mamy duże zyski, opłaty za transfery, opłaty za wypożyczenia piłkarzy na rekordowym poziomie, a mimo to znajdujemy się tu gdzie jesteśmy, czyli na dnie Premier League – rzekł.

Jenkins stwierdził, że nie dopuściłby do takiego stanu rzeczy. – Gdybym został to z pewnością podważyłbym działania podejmowane przez nowy zarząd, a niektóre decyzje byłyby inne. Obecnie klub może mieć problem ze zmieszczeniem się w limicie wydatków, które obowiązują w Premier League, ale po moim przyjściu mogę zapewnić, że to się zmieni. Nie będzie już więcej przepłacania piłkarzy. To bardzo bolesne patrzeć jak klub, który ja oraz wielu innych ludzi takich jak Dan Ashworth, Darren Eales zbudowało, aby był stabilnym w Premier League, został rozpruty w nieco ponad dwanaście miesięcy w czasie mojej nieobecności – podkreślił.

West Bromwich w którym występuje Grzegorz Krychowiak zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Premier League ze stratą dziesięciu punktów do bezpiecznej strefy na siedem kolejek przed końcem sezonu. – Zdecydowanie to nie jest dobry sezon. Będziemy musieli liczyć się ze sporą stratą jeśli chodzi o finanse w przyszłym roku – skwitował Jenkins.