Rzut oka na tabelę angielskiej Premier League wystarczy, by dojść do wniosku, że Manchester City powinien być zdecydowanym faworytem w starciu z każdym krajowym rywalem. Ogromna przewaga punktowa nad resztą stawki, tytuł mistrzowski na wyciągnięcie ręki, tylko jedna porażka w trzydziestu ligowych kolejkach...

Ale jeśli ktokolwiek w Anglii może znaleźć sposób na ekipę Pepa Guardioli, to chyba właśnie Liverpool. Zresztą raz już znalazł. Wspomniana jedyna ligowa porażka The Citizens przydarzyła im się na Anfield. W pamiętnym styczniowym spotkaniu podopieczni Jurgena Kloppa wznieśli się na kosmiczny poziom i w dziesięć minut drugiej połowy strzelili trzy bramki wychodząc na prowadzenie 4:1. Szalony pościg Manchesteru City przyniósł im dwa gole - o jednego za mało, by uniknąć porażki.

Podobne emocje, podobny wynik, podobny poziom - na to liczą kibice nie tylko w Anglii, ale i w całej Europie. Nieobecność kontuzjowanego Sergio Aguero może w pewnym stopniu skomplikować sytuację gości, ale Pep Guardiola, ma kim zastąpić Argentyńczyka. A ponieważ z drugiej strony zobaczymy tercet Mane - Salah - Firmino, o którym kibice tworzą już nawet piosenki, to wydaje się, że prawdziwy spektakl jest w Liverpoolu więcej niż prawdopodobny.

Początek spotkania Liverpool - Manchester City o godzinie 20.45. Relacja na żywo na portalu Polsatsport.pl.